Pośpiech może słono kosztować. Dlaczego?

Dla większości osób przejście na emeryturę to naturalny krok po osiągnięciu ustawowego wieku. W praktyce jednak coraz więcej ekspertów podkreśla, że zbyt szybkie złożenie wniosku bywa finansowym błędem. System emerytalny działa według ściśle określonego kalendarza, a nie każdy miesiąc jest równie korzystny dla przyszłego emeryta.

Reklama

Wielu ubezpieczonych składa dokumenty od razu po uzyskaniu prawa do świadczenia, wychodząc z założenia, że "lepiej wcześniej niż później". Tymczasem system nie premiuje pośpiechu – wręcz przeciwnie, często nagradza cierpliwych.

Kalendarz ZUS, który może pracować na twoją korzyść

Rok w systemie emerytalnym ma swoją wewnętrzną logikę. Są momenty, które – choć na pierwszy rzut oka nie różnią się niczym szczególnym – mają ogromny wpływ na wysokość przyszłej emerytury. Decydują o tym cykliczne przeliczenia oraz mechanizmy zapisane w przepisach, które działają automatycznie, niezależnie od woli ubezpieczonego.

Eksperci od lat wskazują, że kluczowe są dwa miesiące: czerwiec i luty. To właśnie wtedy zapadają decyzje, które mogą przełożyć się na realne pieniądze wypłacane przez kolejne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.

Czerwcowa waloryzacja kapitału. Tu kryją się największe różnice

Reklama

Najważniejszym mechanizmem jest coroczna waloryzacja kapitału zgromadzonego na koncie w ZUS, przeprowadzana w czerwcu. Obejmuje ona wszystkie składki zapisane do końca poprzedniego roku. Po jej wykonaniu kapitał znacząco rośnie – a to właśnie on stanowi podstawę do wyliczenia emerytury. Złożenie wniosku przed waloryzacją oznacza, że ZUS oblicza świadczenie na podstawie niższego kapitału. Wniosek złożony po waloryzacji daje już wyższą kwotę wyjściową.

Skala różnic bywa zaskakująca. By to dostrzec warto posłużyć się przykładem: osoba w wieku 60 lat, która zgromadziła 500 tys. zł i złoży wniosek przed waloryzacją, może otrzymać emeryturę w wysokości ok. 1890 zł. Tymczasem po czerwcowej waloryzacji kapitału w 2025 r., przy wskaźniku 14,41 proc., ten sam kapitał wzrasta do ponad 572 tys. zł, co przekłada się na świadczenie rzędu 2165 zł – czyli o około 270 zł więcej miesięcznie.

Im później, tym lepiej? Dodatkowy mechanizm działa na korzyść seniorów

Czerwiec to nie jedyny argument za odroczeniem decyzji. Z każdym kolejnym miesiącem zmniejsza się tzw. statystyczne dalsze trwanie życia, które ZUS wykorzystuje do wyliczeń. Im krótszy okres przyjmowany do podziału kapitału, tym wyższa miesięczna emerytura. To kolejny powód, dla którego odłożenie wniosku – nawet o kilka miesięcy – może się opłacać.

Luty też ma znaczenie. Chodzi o marcową waloryzację

Drugim korzystnym momentem w roku jest luty. Złożenie wniosku w tym miesiącu sprawia, że nowo przyznana emerytura zostaje objęta marcową waloryzacją świadczeń. Według prognoz branżowych w 2026 roku może ona oznaczać nawet około 200 zł podwyżki już na samym starcie pobierania emerytury. To oznacza, że odpowiednio dobrany termin pozwala skorzystać zarówno z waloryzacji kapitału, jak i waloryzacji samego świadczenia.

Jedna decyzja, skutki na całe życie

System emerytalny jasno pokazuje, że właściwy moment złożenia wniosku ma ogromne znaczenie. Choć formalnie prawo do emerytury można uzyskać wcześniej, realne korzyści finansowe często pojawiają się dopiero wtedy, gdy decyzja zostanie podjęta w odpowiednim czasie.

Kilka tygodni cierpliwości może oznaczać setki złotych więcej co miesiąc – i to przez resztę życia. W przypadku emerytury kalendarz bywa bezlitosny, ale dla świadomych seniorów potrafi też działać na korzyść.