Według NBP dane z badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzone przez Główny Urząd Statystyczny wskazują, że świadczenie na dzieci zmniejszyło, a nie zwiększyło płacę progową, czyli taką, za jaką osoby bezrobotne byłyby w stanie podjąć pracę. Wśród beneficjentów programu spadła ona o 120 zł. W przypadku ogółu bezrobotnych w tym roku płaca progowa jest o ok. 200 zł niższa od płacy minimalnej wynoszącej 2 tys. zł.

Eksperci NBP uważają także, że dane BAEL za IV kw. 2016 r. wskazują, że ryzyko utraty zatrudnienia osiągnęło najniższy poziom od 10 lat. Firmy częściej podejmowały decyzje o nowych przyjęciach do pracy. Było to prawdopodobnie związane ze wzrostem dynamiki produktu krajowego brutto i zwiększaniem się inwestycji finansowanych ze środków Unii Europejskiej.

Wyniki szybkiego monitoringu NBP wskazują na utrzymywanie się dotychczasowego tempa wzrostu zatrudnienia w najbliżej przyszłości, czemu towarzyszą jednak większe niż w przeszłości problemy pracodawców ze znalezieniem pracowników.

Mimo bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy tempo wzrostu płac w IV kw. 2016 r. obniżyło się jednak do 3,7 proc. w skali roku. W poprzednich trzech miesiącach wynosiło jeszcze 4,1 proc. Kolejny z rzędu kwartał zmiany wynagrodzeń nie odzwierciedlał więc silnego wzrostu liczby ofert pracy przypadających na jednego bezrobotnego. Na ich poziom nie wpływała też rosnąca liczba nieobsadzonych miejsc pracy. Brak korelacji między tymi zjawiskami mógł wynikać z deflacji, która zwiększała siłę nabywczą wynagrodzeń nawet bez ich podnoszenia przez pracodawców.

Według NBP ważnym czynnikiem wpływającym na relację pomiędzy płacami i liczbą nieobsadzonych miejsc pracy w Polsce jest obserwowany od 2014 r. coraz większy i dotyczący wszystkich sektorów napływ do pracy krótkoterminowych imigrantów ekonomicznych, głównie Ukraińców. Wypełniają oni występujące na naszym rynku braki pracowników o niższych kwalifikacjach.

Skala napływu imigrantów osiągnęła już jednak taki poziom, że obecnie odczuwane przez pracodawców braki pracowników są łagodniejsze niż w latach 2006–2008 i nie zmuszają firm do daleko idących ustępstw w negocjacjach płacowych – uważają analitycy banku centralnego.

Ich zdaniem innym czynnikiem mogącym wpływać na stosunkowo niewielki wzrost wynagrodzeń jest obserwowany od 2014 r. szybki wzrost zatrudnienia osób o niższych kwalifikacjach, a więc i niższych płacach. Skoro liczebność tej grupy rośnie, to sprzyja to obniżce średniej płacy w całej gospodarce.

W swoim raporcie bank centralny przyjrzał się również perspektywom podaży pracy. Według NBP sposobem na odwrócenie negatywnej tendencji, która ma miejsce od niemal trzech lat, byłyby działania na rzecz zwiększenia aktywności zawodowej. Zmiany systemowe (program 500 plus i obniżka wieku emerytalnego) wiążą się jednak z ryzykiem obniżki aktywności.

Druga możliwość to napływ pracujących z zagranicy. Z tym jednak jest problem. „Ewentualny pozytywny wpływ imigracji na zasoby pracy (w realistycznych scenariuszach) nie jest wystarczający do zniwelowania ubytku podaży pracy przy obecnym stopniu zaawansowania procesów starzenia populacji” – oceniają analitycy NBP.