Podatki dla przedsiębiorców w ramach jednolitej daniny powinny być nieco niższe niż dla reszty podatników – mówi DGP Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS i architekt podatku jednolitego. Ma to być rodzajem premii za ryzyko stale łączące się z posiadaniem i zarządzaniem biznesem.

– Dokonujemy licznych analiz, aby właściwie skalibrować system – zapowiada w dzisiejszym wywiadzie Wojciechowski. Deklaracje autora koncepcji jednolitej daniny to czytelne wyjaśnienie rządowego kursu wobec przedsiębiorców. Do tej pory wypowiedzi przedstawicieli władzy o tym, że właściciele firm także zostaną objęci jednolitą daniną, interpretowano tak, że stawka podatku będzie dla nich identyczna jak dla reszty podatników.

Tak się jednak nie stanie. Podatki dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą wzrosną, zwłaszcza dla tych osiągających najwyższe dochody, ale maksymalne stawki daniny nie będą tak wysokie jak w przypadku reszty najlepiej zarabiających podatników. Zyskać mają za to mali i średni przedsiębiorcy. Jak dokładnie będzie jednak wyglądało opodatkowanie firm w nowym systemie, zdecydują politycy.

Celem nowego rozwiązania jest nie tylko powiązanie składek i podatku dochodowego w jeden strumień, lecz także sprawienie, by z obecnego systemu zniknęły rozwiązania uprzywilejowujące najbogatszych podatników kosztem tych mniej zarabiających.

Dziś prowadzący jednoosobową działalność to bardzo niejednorodna grupa: są w niej zarówno zarabiający bardzo dobrze (i większość z nich jest opodatkowana liniowo), jak i ci mający bardzo niski dochód. Jak pokazują dane z rozliczenia podatku w 2014 r., ponad połowa wypełniających zeznania podatkowe przeznaczone dla przedsiębiorców osiąga dochód brutto do 30 tys. zł, a więc niższy lub tylko nieco wyższy niż podstawa wymiaru ryczałtowej składki na ubezpieczenia społeczne. Na przykład przedsiębiorca, który ma dochód w wysokości 30 tys. zł rocznie, zapłaci prawie 20 tys. zł podatku PIT i składek. Oznacza to, że jego klin podatkowy to aż dwie trzecie dochodu.
Jednak już przeciętny dochód w PIT-36L, czyli zeznaniu dla przedsiębiorców rozliczających się liniowo, to ponad 200 tys. zł rocznie. Taki podatnik zapłaci 52 tys. zł podatku i składek, czyli w przybliżeniu jedną czwartą swojego dochodu.