Polski jabol równie dobry jak bordeaux
Jabole, bełty, siary... Jak zwał tak zwał, nasze tanie wina będą stały na jednej półce z francuskimi bordeaux czy hiszpańskimi rioja. Z Brukseli nadeszła wiadomość, że urzędnicy pozwolą naklejać na tanie wina etykiety z nazwą "wino owocowe". A jeszcze wczoraj nie było to takie pewne. Bo producenci win markowych o mały włos nie przekonali Unii, by zarezerwować tę etykietę tylko dla wyrobów z winogron.
- Ważą się losy naszego "jabola"
- Jabol może nosić dumną nazwę "wino"
- Kupił tanie wina i został milionerem
- Na stacji nie kupisz procentów
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-02-11

temp. min -23°C max. -3°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdyby nazwa "wino owocowe" była zarezerwowana tylko dla win z winogron, nasi producenci specyfików z grusz czy jabłek nie mogliby wystawiać swoich produktów na tych samych
półkach, co Włosi, Francuzi czy Hiszpanie. A to oznaczałoby ograniczenie konkurencji i straty dla producentów tanich win.
Tak się jednak nie stanie. Minister rolnictwa Portugalii zdradził dziś dziennikarzom, że kraje słynące z produkcji "jaboli" przekonały Unię, by "winem
owocowym" znakować wszystko, co jest zrobione na bazie owoców i co ma kilkanaście procent alkoholu. Polska zawiązała w tej sprawie koalicję z Niemcami oraz Finlandią i Szwecją,
które również produkują tanie wina.
"Zgodziliśmy się, by etykietować produkty wytwarzane na bazie innych owoców niż winogrona jako wina owocowe" - powiedział Jaime Silva, minister rolnictwa Portugalii, która
sprawuje obecnie przewodnictwo w Unii.
Silva zapowiedział, że portugalskie przewodnictwo przygotuje teraz konkretne poprawki do projektu Komisji Europejskiej, aby w grudniu na kolejnym posiedzeniu unijnych ministrów rolnictwa zostało
przyjęte formalne porozumienie.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!