Resort gospodarki wchodzi w buty ministra finansów i pracuje nad uproszczeniem polskiego prawa podatkowego. DGP dotarł do wewnętrznego dokumentu, w którym ministerstwo spisało swoje pomysły i kierunki potrzebnych zmian. Najważniejsza: podatki należy zbierać, a nie zabierać – czytamy w dokumencie.

Podatnicy mieliby więc zyskać prawo do odszkodowania za każdą niezgodną z prawem decyzję fiskusa, jeśli tylko takie naruszenie prawa potwierdziłyby sąd lub trybunał.

Urzędy musiałyby prowadzić postępowania zgodnie z zasadą zaufania do podatników, a nie tylko – jak dziś – do organów podatkowych. Wątpliwości byłyby rozstrzygane na korzyść podatników.

W dodatku większość sporów z fiskusem rozstrzygaliby niezależni mediatorzy. To ma zmniejszyć liczbę spraw w sądach administracyjnych.

Przedsiębiorcy, którzy terminowo i rzetelnie wywiązują się z obowiązków wobec fiskusa, otrzymywaliby kartę rzetelnego podatnika. Dzięki niej mogliby żądać od organów podatkowych odstąpienia od kontroli i przeprowadzenia jej w dogodnym dla siebie terminie. Z definicji niejako otrzymywaliby także ułatwienia podatkowe, które w innych przypadkach urząd przyznaje uznaniowo.

I jeszcze: dowody w postępowaniu podatkowym zbieraliby urzędnicy, a nie podatnicy.

Resort chce także, aby definicja działalności gospodarczej wynikała tylko z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, a nie jak dotąd także z trzech innych aktów. Ministerstwo Finansów deklaruje, że rozważy wszelkie propozycje, jakie przedstawi mu resort gospodarki. Ale nie wiadomo, czy coś więcej.