W sprawie reformy OFE rządowi zaczyna się spieszyć. Na przeprowadzenie całej procedury legislacyjnej – trzy czytania ustawy w Sejmie, prace w Senacie i decyzję prezydenta – zostanie maksymalnie dwa i pół miesiąca. To przy założeniu, że termin wejścia w życie ustawy – czyli 31 stycznia przyszłego roku – zostanie dotrzymany, a rząd sam sprawnie przyjmie projekt już w przyszłym tygodniu.

Tymczasem to, że w przyszły wtorek Rada Ministrów zaakceptuje projekt przepisów, wcale nie jest pewne, biorąc pod uwagę liczbę uwag zgłoszonych przez państwowe instytucje – w tym przez niektóre resorty. Samo Rządowe Centrum Legislacji – które odpowiada za to, by rządowe projekty były wolne od błędów prawnych – swoje uwagi spisało na dziewięciu stronach. Zastrzeżenia do ustawy mają m.in. Ministerstwo Transportu, Ministerstwo Skarbu, Ministerstwo Sprawiedliwości, a także KNF i Prokuratoria Generalna.

Niewielkie opóźnienie nie będzie stanowić problemu, ale dłuższa obsuwa będzie niebezpieczna dla Ministerstwa Finansów. Resort musi dokonać całej operacji do końca kwietnia. Kluczowe daty to 22 i 23 kwietnia. To dni ustalenia praw do kuponów od niektórych obligacji skarbowych. Gdyby OFE działały do tego czasu w niezmienionej postaci, nabyłyby prawa do wypłaty ok. 1,6 mld zł z tytułu odsetek od obligacji, które obecnie mają w swoich portfelach.

To nie koniec, bo 25 kwietnia wypada termin spłaty obligacji pięcioletniej. Gdyby umorzenia nie było, to do kas funduszy resort finansów musiałby przelać kolejne 2,3 mld zł.

Prawdziwą katastrofą byłoby zablokowanie reformy OFE na dłużej – na przykład w wyniku skargi do Trybunału Konstytucyjnego.

O tym, że taki scenariusz jest możliwy, świadczy opinia Prokuratorii Generalnej, która uznała, że odebranie OFE obligacji to wywłaszczenie bez odszkodowania. Tymczasem według konstytucji wywłaszczenie zawsze wiąże się z odszkodowaniem. Resorty pracy i finansów twierdzą, że mają ekspertyzy wskazujące na konstytucyjność ustawy, ale do tej pory ich nie ujawniły. O ich upublicznienie w trybie dostępu do informacji publicznej zwrócił się właśnie do obu ministerstw Instytut Allerhanda.

Brak zmian w OFE byłby druzgocący dla przyszłorocznego budżetu – mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Ministerstwo Finansów straciłoby oszczędności na kosztach obsługi długu (4,8 mld zł). Nie byłoby też skokowego spadku długu publicznego. Umorzenie obligacji należących dziś do funduszy zmniejszyłoby go o 8,4 proc. PKB i znacznie odsunęło od niebezpiecznego poziomu 55 proc. PKB (na koniec 2013 r. dług ma wynieść 54,8 proc. PKB).

Największe spustoszenie nastąpiłoby w planie finansowym Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Nie byłoby ok. 15 mld zł przychodów ekstra. Większość z tej kwoty to pożytki z aktywów przejmowanych od OFE (poza obligacjami fundusze przekażą gotówkę, bankowe papiery wartościowe i obligacje komunalne). Eksperci MF wyliczyli te pożytki na blisko 11 mld zł w 2014 r. Reszta to zysk z wprowadzenia suwaka – stopniowego przenoszenia środków do ZUS osób, którym do emerytury zostało 10 lat i mniej. Suwak miałby dać ok. 4,4 mld zł.

Bez dodatkowych przychodów FUS Ministerstwu Finansów trudno byłoby zmniejszyć budżetową dotację do funduszu. W przyszłym roku miałaby ona wynieść o niemal 7 mld zł mniej niż w tym roku. Dalej: bez przenoszenia ubezpieczonych do ZUS nie dałoby się wyraźnie zmniejszyć budżetowej refundacji składki wypłacanej OFE. W ten sposób resort straciłby oszczędności rzędu 3 mld zł.