Pod warunkiem jednak - zastrzegł Rostowski - że ta "zapora przeciwpożarowa" (z ang. firewall) czyli środki ratunkowe na walkę z kryzysem zadłużenia w eurolandzie, będzie odpowiednio wielka.

"Najważniejsza rzecz przy tego rodzaju kryzysie - to aby wirus braku zaufania się nie rozpowszechniał. My przynajmniej od sześciu miesięcy apelujemy o stworzenie zapory przeciwpożarowej. Jesteśmy członkami MFW. Ogólna zasada jest taka, że jeżeli zapora przeciwpożarowa jest wystarczająco duża, to nie będzie używana. Wobec tego, jeśli będziemy przekonani, że ta ściana przeciwpożarowa będzie wystarczająca wielka, to będziemy jak najbardziej za tym, by Polska także, Narodowy Bank Polski, w stworzeniu tej zapory uczestniczył" - powiedział minister Rostowski dziennikarzom.

"Jeśli się nie mylę to mechanizm jest taki, że część rezerw, nie bardzo znacząca w przypadku Polski, byłaby do dyspozycji MFW w miarę potrzeby" - dodał.

Trzy tygodnie temu Polska na prośbę MFW już zobowiązała się podwyższyć swój wkład do kapitału MFW w wysokości 2,4 mld SDR (specjalne prawa ciągnienia).

Specjalne prawa ciągnienia to międzynarodowa jednostka rozrachunkowa mająca charakter pieniądza bezgotówkowego, czyli istniejącego wyłącznie w postaci zapisów księgowych na bankowych rachunkach depozytowych. SDR posługują się wyłącznie banki centralne oraz niektóre instytucje finansowe w rozrachunkach między sobą.

Tuż przed szczytem UE szef EBC Mario Draghi osłabił nadzieję na pożyczki tego banku do MFW jako środek na ratowaniu krajów strefy euro. Mario Draghi powiedział w czwartek, że byłoby skomplikowane z prawnego punktu widzenia. Dlatego teraz rozważa się pożyczki banków centralnych krajów UE dla MFW, który potem tymi środkami wsparłby pogrążone w kryzysie kolejne kraje euro np. Włochy.


Według źródeł AFP, 150 mld euro na pożyczki dla MFW pochodziłoby od 17 banków centralnych strefy euro, a 50 mld od banków centralnych pozostałej dziesiątki. "To jest dopiero propozycja, nie ma jeszcze europejskiego porozumienia w tej sprawie, a decyzja nie jest nawet przewidziana na tym szczycie" - powiedziało źródło agencji.

"Propozycja takich dwustronnych pożyczek już istnieje od dłuższego czasu i jest na pewno pewnym plusem" - powiedział wcześniej dziennikarzom minister Rostowski tuż przed rozpoczęciem szczytu UE w Brukseli.

Przyznał, że "nie jest dobrą rzeczą, kiedy bank centralny narzuca demokratycznemu rządowi i parlamentowi jakieś warunki". Tak było, kiedy Europejski Bank Centralny w sierpniu wymagał reform od włoskiego rządu w zamian za interwencję na rynku włoskich obligacji. "Dużo bardziej naturalne jest by to robił MFW, który po pierwsze ma więcej kompetencji w tym zakresie, a poza tym jest klubem państw" - powiedział.

Rostowski przypomniał, że już kilkakrotnie mówił: "nieważne, jaki kolor kota, byle by łapał myszy". "Nieważne, jaki sposób znajdziemy, by uratować Europę w tym momencie kryzysowym i niebezpiecznym także dla Polski. (...) Ważne dla nas, aby tutaj liderzy się dogadali i aby na skutek tego także w następnych tygodniach sytuacja się uspokoiła. Czy przez działanie banków centralnych wspomagających MFW, czy to przez bezpośrednie działanie EBC" - dodał. - Niektóre działania musza być podjęte".

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) będzie uczestniczył w "wysiłkach" strefy euro w kryzysie zadłużenia - powiedziała w czwartek w Brukseli dyrektor generalna funduszu Christine Lagarde. Fundusz ma na pożyczki dla swoich członków 300 mld euro, a to nie wystarcza, by wesprzeć tak dużą gospodarkę jak np. włoska, zwłaszcza że zasobów nie chcą zwiększyć jego członkowie, głównie USA. Stąd pomysły zaangażowania banków centralnych UE. Wcześniej spekulowano, że pożyczkodawcą dla MFW mógłby być EBC, jednak Draghi powiedział w czwartek, że byłoby skomplikowane z prawnego punktu widzenia.