Dziennik.plNews

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Czy światu grożą inflacja i stagnacja?

2010-03-15 | Ostatnia aktualizacja: 21:53 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Gospodarkę dotknęło tyle wstrząsów, że osobom odpowiedzialnym za politykę makroekonomiczną trudno ocenić, jak powinna być ona prowadzona. Podobnie było w latach 70." - oceniają w "Dzienniku Gazecie Prawnej" ekonomiści prof. Elżbieta Chojna-Duch i dr Andrzej Rzońca.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Druga połowa lat 70. i początek lat 80. były dla krajów wysoko rozwiniętych okresem silnego wzrostu inflacji oraz najwolniejszego od II wojny światowej i najbardziej zmiennego tempa wzrostu gospodarki. Te doświadczenia, które chcemy przypomnieć, powinny stanowić przesłankę do kształtowania polityki makroekonomicznej dziś.

Przyczyny stagflacji w latach 70. są wyjaśniane na dwa główne sposoby. Za jej źródło uznaje się albo wstrząsy podażowe, w tym w szczególności gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, albo ekspansję pieniężną

Same cięcia to za mało

Niezależnie od tego, które z tych dwóch konkurencyjnych wyjaśnień przyjmie się za właściwe, obecna sytuacja wykazuje wiele podobieństw do tej, która w latach 70. doprowadziła do stagflacji.

Ceny surowców obecnie znowu szybko rosną. Do niedawna, tak jak w latach 70., dodatkowo podsycał je słabnący dolar.

Innym czynnikiem, podnoszącym koszty wytwarzania w najbliższych latach, będą – nieuniknione w obecnej sytuacji – podwyżki podatków. Nierównowaga w finansach publicznych osiągnęła bowiem w większości krajów taką skalę, że jest mało prawdopodobne, aby udało się ją zmniejszyć wyłącznie przez redukcję wydatków. Różnego rodzaju wydatki i tak będą musiały być ograniczane – ze względu na wolniejszy niż w przeszłości wzrost gospodarczy. Obniżyłby się on nawet, gdyby nie było kryzysu: jeszcze zanim wystąpił, przewidywano, że na skutek starzenia się społeczeństw wzrost gospodarczy, np. w strefie euro w najbliższych 10 latach zmniejszy się o około połowę. Im później rządzący sobie uświadomią, że wydatki publiczne nie mogą rosnąć w takim tempie jak w przeszłości, w tym trudniejszej sytuacji się znajdą – będą musieli zarówno intensywniej podnosić podatki, jak i mocniej ograniczać wydatki, bo te ostatnie osiągną wyższy poziom w relacji do PKB, a jej ustabilizowanie – przy dalszym (wywołanym chociażby podwyżkami podatków) zahamowaniu wzrostu gospodarki – będzie wymagało bardziej drastycznych kroków.

Bretton Woods i El Nino

Istnieje ryzyko, że widoczna tendencja do zwiększania zakresu regulacji prawnej nie ograniczy się wyłącznie do instytucji finansowych. Zarówno zmniejszenie konkurencji, będące wynikiem ewentualnego wprowadzenia nowych regulacji, jak i związane z nimi dodatkowe koszty dla przedsiębiorstw, z jednej strony, będą przyczyniały się do wzrostu inflacji, a z drugiej strony, hamowały tempo wzrostu gospodarki.

Czytaj więcej >>>

prof. Elżbieta Chojna-Duch, dr Andrzej Rzońca
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

    Najczęściej komentowane

    «