Czy światu grożą inflacja i stagnacja?
"Gospodarkę dotknęło tyle wstrząsów, że osobom odpowiedzialnym za politykę makroekonomiczną trudno ocenić, jak powinna być ona prowadzona. Podobnie było w latach 70." - oceniają w "Dzienniku Gazecie Prawnej" ekonomiści prof. Elżbieta Chojna-Duch i dr Andrzej Rzońca.
- Niemców czeka ostre zaciskanie pasa
- Po 2012 roku będzie żyło się gorzej
- Święta będą drogie. Inflacja ostro w górę
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Druga połowa lat 70. i początek lat 80. były dla krajów wysoko rozwiniętych okresem silnego wzrostu inflacji oraz najwolniejszego od II wojny światowej i najbardziej zmiennego tempa wzrostu gospodarki. Te doświadczenia, które chcemy przypomnieć, powinny stanowić przesłankę do kształtowania polityki makroekonomicznej dziś.
Przyczyny stagflacji w latach 70. są wyjaśniane na dwa główne sposoby. Za jej źródło uznaje się albo wstrząsy podażowe, w tym w szczególności gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, albo ekspansję pieniężną
Same cięcia to za mało
Niezależnie od tego, które z tych dwóch konkurencyjnych wyjaśnień przyjmie się za właściwe, obecna sytuacja wykazuje wiele podobieństw do tej, która w latach 70. doprowadziła do stagflacji.
Ceny surowców obecnie znowu szybko rosną. Do niedawna, tak jak w latach 70., dodatkowo podsycał je słabnący dolar.
Innym czynnikiem, podnoszącym koszty wytwarzania w najbliższych latach, będą – nieuniknione w obecnej sytuacji – podwyżki podatków. Nierównowaga w finansach publicznych osiągnęła bowiem w większości krajów taką skalę, że jest mało prawdopodobne, aby udało się ją zmniejszyć wyłącznie przez redukcję wydatków. Różnego rodzaju wydatki i tak będą musiały być ograniczane – ze względu na wolniejszy niż w przeszłości wzrost gospodarczy. Obniżyłby się on nawet, gdyby nie było kryzysu: jeszcze zanim wystąpił, przewidywano, że na skutek starzenia się społeczeństw wzrost gospodarczy, np. w strefie euro w najbliższych 10 latach zmniejszy się o około połowę. Im później rządzący sobie uświadomią, że wydatki publiczne nie mogą rosnąć w takim tempie jak w przeszłości, w tym trudniejszej sytuacji się znajdą – będą musieli zarówno intensywniej podnosić podatki, jak i mocniej ograniczać wydatki, bo te ostatnie osiągną wyższy poziom w relacji do PKB, a jej ustabilizowanie – przy dalszym (wywołanym chociażby podwyżkami podatków) zahamowaniu wzrostu gospodarki – będzie wymagało bardziej drastycznych kroków.
Bretton Woods i El Nino
Istnieje ryzyko, że widoczna tendencja do zwiększania zakresu regulacji prawnej nie ograniczy się wyłącznie do instytucji finansowych. Zarówno zmniejszenie konkurencji, będące wynikiem ewentualnego wprowadzenia nowych regulacji, jak i związane z nimi dodatkowe koszty dla przedsiębiorstw, z jednej strony, będą przyczyniały się do wzrostu inflacji, a z drugiej strony, hamowały tempo wzrostu gospodarki.
Czytaj więcej >>>























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!