Dziennik Gazeta Prawana logo

Patologią nie są podwyżki, tylko ich dotychczasowy brak [OPINIA]

2 sierpnia 2021, 08:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda
<p>Premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda</p>/Agencja Gazeta
Prezydent podpisał rozporządzenie zmieniające mnożniki kwoty bazowej dla poszczególnych grup najwyższych urzędników i parlamentarzystów. Mówiąc prościej – chodzi o podwyżki dla posłów, senatorów, wiceministrów i ministrów, premiera, prezydenta czy szefów obu izb parlamentu. 

Projekt ustawy. Wzrost wynagrodzeń samorządowców?

W grupie tych, co zyskają najbardziej, są parlamentarzyści i wiceministrowie. Pensje tych pierwszych skoczą z 8 do prawie 13,4 tys. zł, a tych drugich z 10 do 16 tys. zł. Do tego PiS ma dziś wnieść do Sejmu projekt ustawy, pozwalający na wzrost wynagrodzeń samorządowców, co z jednej strony rozproszy polityczny koszt takiej decyzji, a z drugiej może zmniejszyć chęć opozycji do krytykowania decyzji o podwyżkach w ogóle.

Podwyżki dla polityków to jeden z najbardziej emocjonalnych i populistycznych tematów w debacie publicznej, okraszony sporą dawką cynizmu i hipokryzji. Czy naprawdę 6,5 tys. zł miesięcznie na rękę dla wiceministrów zajmujących się sprzedażą polskiego długu, negocjacjami z koncernami farmaceutycznymi, odpowiedzialnością za olbrzymie przetargi to wystarczające wynagrodzenie? A 8 tys. zł dla posła to wystarczająca dieta? Czy jeśli po podwyżce premier będzie zarabiał 13 tys. na rękę, to będzie jakaś tragedia? I nie chodzi o to, czy będzie to premier Morawiecki, bo tak samo dotyczyć to będzie potencjalnego premiera Tuska, Zandberga czy Kosiniaka-Kamysza. Tak samo jak dziwi dziś, że prezydent dużego miasta może zarabiać 12,5 tys. zł brutto.

Patologią nie są podwyżki, tylko ich brak

Patologią nie są podwyżki, tylko ich dotychczasowy brak. Wynagrodzenia „erki” stały praktycznie w miejscu przez prawie 20 lat, a nawet więcej – w poprzedniej kadencji z powodu populistycznej decyzji Jarosława Kaczyńskiego zostały posłom przycięte (rykoszetem dostali też samorządowcy). A dziś nawet relatywnie światła część publicystów wpada w amok, że podwyżki wyniosą w niektórych przypadkach aż 60 proc., ignorując to, że mówimy o nadrabianiu zaszłości z kilkunastoletnim stażem.

CZYTAJ WIĘCEJ W PONIEDZIAŁKOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj