Chcemy poprawy warunków pracy tu i teraz! Nie mamy czasu czekać na perspektywę do 2027 roku, bo wtedy przeciętny wiek pielęgniarki to będzie 58 lat. Taka osoba ma stać przy łóżku chorego - mówiła na antenie Radia ZET przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. W Polsce w szpitalu covidowym przy 100 łózkach mamy 0,5 pielęgniarki a w Europie będziemy mieli 1. Pracujemy na 2 albo 3 etatach. Już wszyscy są tą sytuacją zmęczeni, rozdrażnieni, wściekli. Chcą pomóc wszystkich pacjentom, ale okazuje się, że się nie da - powiedziała Krystyna Ptok.

Reklama

Ptok zapowiada majowy strajk pielęgniarek

Strajk przed resortem zdrowia miał potrwać tylko dwie godziny. Szefowa związku wyjaśnia bowiem, że strajk generalny pielęgniarek byłby fatalnie przyjęty przez społeczeństwo w dobie pandemii. Byłoby to grubo nie w porządku w stosunku do pacjentów - tłumaczy. Dodała, że związek próbuje od września próbujemy zainteresować ministra Niedzielskiego sytuacją pielęgniarek.

Ptok dodała, że pandemia pokazała dziury w polskim systemie ochrony zdrowia. Słyszymy o karygodnej sytuacji, gdzie mamy 80 chorych i do nich 2 pielęgniarki i jednego lekarza - powiedziała. Zaczynają się już dylematy pt. no, zmarł pacjent, ja teraz nie wiem, czy on zmarł przez nasze zaniedbanie, bo byliśmy przy innym pacjencie - mówi. Praca po 300 godzin, praca z zaburzeniem rytmu biologicznego - to może przynieść nieoczekiwane skutki zdrowotne dla nas. Pracujemy już ostatkami sił, choć na jesieni wydawało się już, że padniemy. Wykonujemy 250 proc. należnej normy - wyjaśniała. - Temperatura w kombinezonach dochodzi do 40 stopni w ciągu 3 godzin. Mamy informację od koleżanek, że nikt jej nie zmienia przez 5-6h, bo nie ma obsady pielęgniarskiej. To nieludzkie traktowanie - dodała.

Pandemia wywiera też wpływ na psychikę personelu medycznego. Liczba zgonów i wywożonych osób z oddziałów, mocno obciąża psychikę. Nawet psychologowie mówią, że im samym też jest trudno pomagać. Jeśli wywozi się 25-30 letnią osobę, która ma dzieci, rodzinę, to jest to ciężkie - podsumowała pielęgniarka.

Przedstawiciele zawodów medycznych protestowali przed Ministerstwem Zdrowia

W środę – w Światowy Dzień Zdrowia – przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia na ulicy Miodowej w Warszawie odbyła się manifestacja przedstawicieli organizacji zrzeszonych w Forum Związków Medycznych, m.in. lekarzy, pielęgniarek i diagnostów laboratoryjnych.

Uczestnicy pikiety prezentowali transparenty z apelami o wzrost wynagrodzeń, m.in.: "Godne zarobki za rzetelną pracę", "Nie ma medyków, nie ma leczenia", "Chcieliśmy tarczę dla medyków. Zrobili tarczę z naszej godności".

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok oceniła, że "polityka zdrowotna państwa w zakresie ochrony zdrowia i pracowników od wielu lat jest zupełnie niewłaściwa". Wskazała, że protestujący domagają się zwiększenia finansowania ochrony zdrowia i wzrostu wynagrodzeń.

Ptok krytycznie oceniła propozycję MZ, dotycząca minimalnych wynagrodzeń w publicznej ochronie zdrowia.

Forum Związków Zawodowych krytycznie ocenia działania, które w tej chwili odbyły się w zakresie tej ustawy. Propozycja złożona przez ministra zdrowia jest dla nas medyków, i w naszej ocenie, niesprawiedliwa, dlatego że uważaliśmy, że jest błąd metodologiczny: podziały pracowników i współczynniki wynagrodzeń nie odzwierciedlają naszego nakładu pracy, wartości pracy, odpowiedzialności, obciążeń psychofizycznych – powiedziała.

Nie ma samoobsługowych szpitali, nie ma samoobsługowych przychodni, nie ma samoobsługowych pracowni diagnostycznych. Nie będzie lekarzy, nie będzie pielęgniarek, nie będzie leczenia – mówił przewodniczący zarządu krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel.

Na profilu OZZL w mediach społecznościowych napisano, że "wydatki na pensje medyków to są najważniejsze koszty leczenia. Tylko dzięki heroicznej postawie lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia pacjenci mają szanse uzyskać pomoc".

Na konferencji prasowej w środę minister Adam Niedzielski mówił, że od lutego na forum komisji trójstronnej prowadzony jest dialog ze wszystkimi grupami zawodowymi w ramach sektora opieki zdrowotnej. Dodał, że prace w tym zakresie postępują i wszystkie strony biorące udział w komisji podpisały już protokół uzgodnieniowy, który dotyczy 2021 r. Przewiduje on – jak mówił minister – unormowanie systemu wynagrodzeń przez zmianę ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w sektorze medycznym.

Reklama

Zaproponowaliśmy tam przede wszystkim mechanizm odnoszenia minimalnego wynagrodzenia do średniego wynagrodzenia w gospodarce. To powoduje oczywiście, że mamy tutaj do czynienia z automatycznym mechanizmem podwyższania minimalnego wynagrodzenia w kolejnych latach, co jest gwarancją, że realna wartość wynagrodzeń nie będzie się deprecjonowała – wyjaśnił Niedzielski.

Ministerstwo Zdrowia, po spotkaniu Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia 26 lutego br. przedstawiło kilka propozycji.

Jedna z nich to przyspieszenie o pół roku wymogu osiągnięcia przez wszystkie podmioty lecznicze ustawowo gwarantowanych poziomów wynagrodzeń zasadniczych pracowników medycznych oraz innych pracowników działalności podstawowej. Oznaczałoby to, że od 1 lipca 2021 r. (a nie od 31 grudnia, jak stanowią obecne przepisy) żaden pracownik medyczny oraz działalności podstawowej podmiotu leczniczego nie będzie mógł mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż wynikający z ustawy.

Rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz zaznaczył wtedy, że ministerstwo chce też podwyższenie współczynników pracy dla wszystkich grup zawodowych wyszczególnionych w załączniku do ustawy z 8 czerwca 2017 r. Resort zaproponował też, by od 1 lipca 2021 r. obowiązywał ustawowy mechanizm gwarancyjny zakazujący pogarszania warunków wynagradzania pracowników objętych do połowy 2021 r. regulacjami opartymi na odrębnych strumieniach finansowania. Chodzi m.in. o pielęgniarki, położne, ratowników medycznych i lekarzy mających specjalizację.

Propozycje MZ zakładają, że od lipca br. lekarz albo lekarz dentysta, który uzyskał specjalizację drugiego stopnia lub tytuł specjalisty w określonej dziedzinie medycyny, miałby współczynnik 1,31 i najniższe wynagrodzenie 6769 zł. Uśredniona wysokość łącznych wynagrodzeń, (czyli zasadnicze plus dodatki i dyżury) to według szacunków ministerstwa – minimum ok. 13 tys. zł.

Obecnie ustawa o sposobie kształtowania wysokości najniższych wynagrodzeń przewiduje, że dla tej grupy wysokości wynagrodzeń zasadniczych nie będą mogły być niższe od 31 grudnia 2021 r. niż 6500 zł, a wskaźnik wynosi 1,27.

Ponadto resort zaproponował, że lekarz albo lekarz dentysta bez specjalizacji miałby od lipca br. wskaźnik 1,06 i minimalne wynagrodzenie na poziomie 5478 zł (uśredniona 9200). Obecnie przepisy stanowią, że od 31 grudnia ma to być wskaźnik 1,05 i kwota 5426. Z kolei lekarz z pierwszym stopniem specjalizacji zarabiałby w podstawie wynagrodzenia nie mniej niż 6201 zł od lipca przy wskaźniku 1,20. W myśl obecnych regulacji jest to wskaźnik 1,17 i kwota 6046 zł. Lekarz stażysta otrzyma 4186 zł zamiast 3772 zł (wskaźnik podniesiony do 0,81 z 0,73).