Dziennik Gazeta Prawana logo

Składki do ZUS bez limitu. Ceną za zrównoważony budżet mogą być wyższe koszty pracy

29 sierpnia 2019, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dokumenty, ZUS
Dokumenty, ZUS/Shutterstock
Ceną za zrównoważony budżet mogą być wyższe koszty pracy, co negatywnie wpłynie na aktywność inwestycyjną firm – alarmują eksperci

Chodzi o likwidację limitu 30-krotności średniego wynagrodzenia, po przekroczeniu którego nie odprowadza się składek emerytalnej i rentowej do ZUS. Choć rząd sygnalizował ten pomysł na początku roku, trwały dyskusje i wydawało się, że w projekcie budżetu ostatecznie się nie znajdzie. Stało się jednak inaczej i to m.in. dzięki temu udało się zbilansować budżet: efekt netto likwidacji limitu to dodatkowe 5,2 mld zł.

Te pieniądze w państwowej kasie będą pochodzić od pracodawców i ich pracowników w dodatkowych składkach na ZUS. I to, według ekonomistów, największa wada tego rozwiązania. Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millenium, uważa, że zrównoważenie budżetu jest oparte na jednorazowych dochodach i dodatkowych wpływach, co może mieć zły wpływ rozwój gospodarki.

– mówi Maliszewski.

I dodaje, że rząd, projektując budżet, zdecydował się na bezpośredni zastrzyk dla konsumpcji w postaci transferów społecznych, zamiast wspierać gospodarczy potencjał. Takie głosy dochodzą już z firm, zwłaszcza tych zatrudniających wysokokwalifikowanych i wysokopłatnych specjalistów. Bo na limicie w tym roku korzystają osoby, których roczny dochód jest wyższy od 142 950 zł, czyli chodzi o zarobki miesięcznie na poziomie 12 tys. zł.

– mówi nam osoba zajmująca się kadrami w jednej z firm. To będzie oznaczało, że z czasem firmy zaczną optymalizować zatrudnienie i część osób obecnie pracujących na etatach będzie uciekało np. w samozatrudnienie lub inne formy, na czym będzie tracił ZUS. Takie tendencje było widać już w zeszłym roku, gdy rząd w nadzwyczajnym trybie przyjął projekt ustawy ws. zniesienia limitu składek, a potem uchwalił ją parlament. Nie weszła jednak w życie – prezydent Andrzej Duda zaskarżył ją do Trybunału Konstytucyjnego, który uchylił przepisy z powodu zbyt forsownego tempa prac i niedotrzymania terminów konsultacji.

Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich, także mówi, że zwiększanie obciążeń dla firm u progu gospodarczego spowolnienia jest ryzykowne, bo może wzmacniać negatywne tendencje w gospodarce. – – mówi. Zwraca uwagę, że wzrost składek w perspektywie lat oznaczał będzie konieczność wypłaty wyższych emerytur.

– mówi Łukasz Kozłowski. Z tego punktu widzenia to krótkowzroczne działanie, które będzie prowadziło do zwiększenia zróżnicowania wysokości emerytur. Na dłuższą metę może podkopywać system emerytalny w obecnym kształcie i zwiększać presję na wprowadzenie tzw. emerytur obywatelskich.

Rząd nie zdąży z uchwaleniem ustawy przed wyborami, ale jeśli PiS będzie dalej rządził, zapewne nastąpi to po wyborach. Choć budzi ono kontrowersje w tym obozie politycznym, zwłaszcza wśród części osób z otoczenia premiera, to – jak wynika z rozmów z politykami PiS – zwolennikiem tego rozwiązania jest lider partii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj