Zamawiający będą musieli zwaloryzować umowy zawarte przed wejściem w życie przepisów o pracowniczych planach kapitałowych – tak wprost wynika z najnowszej nowelizacji ustawy o PPK. Czeka już ona na podpis prezydenta, a przeprowadzono ją z inicjatywy Federacji Przedsiębiorców Polskich i rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.

Chodzi o zrekompensowanie firmom wyższych kosztów poniesionych na wynagrodzenia dla pracowników. Dotyczy to przedsiębiorców zatrudniających co najmniej 250 osób, którzy już w tym roku będą musieli odprowadzić pierwsze wpłaty na PPK w wysokości
1,5 proc. wynagrodzenia.

To bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie w przypadku kontraktów wieloletnich – ocenia Barbara Dzieciuchowicz, szefowa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. – Zobaczymy jednak, jak to będzie wyglądało w praktyce. Czy na przykład nie będzie sporów co do wyliczeń – zaznacza. Większość pytanych przez nas firm deklaruje, że będzie korzystać z możliwości waloryzacji. – Wystąpimy z odpowiednim wnioskiem w przypadku każdego realizowanego kontraktu – mówi Mateusz Gdowski, rzecznik polskiego oddziału firmy Porr.

Dla nas koszty związane z PPK to ok. 2 mln zł rocznie. Pewnie skorzystamy z możliwości odzyskania tej kwoty od zamawiającego – dodaje anonimowo przedstawiciel innej dużej firmy budowlanej.

Zamawiający również zaczynają się przygotowywać do waloryzacji kontraktów. Jak jednak zaznaczają, zmiana wynagrodzenia może nastąpić na wniosek wykonawcy. – To na nim ciąży obowiązek wykazania, o ile w związku z wpłatami na PPK wzrosły koszty realizacji zamówienia publicznego. Wykonawca powinien przedstawić sposób i podstawę wyliczenia odpowiedniej zmiany wynagrodzenia – podkreśla rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec. Wtóruje mu rzecznik GDDKiA Jan Krynicki. – Każda ewentualna zmiana kosztów będzie przez nas szczegółowo sprawdzana – deklaruje.

WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"