Niemiecki urząd statystyczny poinformował w poniedziałek, że pod koniec 2018 r. mieszkało tam 10,9 mln obcokrajowców. W ostatnich latach ta liczba wzrosła o kilka milionów. Obecnie już co ósmy mieszkaniec Republiki Federalnej Niemiec nie posiada jej paszportu.

Daleko Polsce do lidera wielokulturowości

Największy odsetek cudzoziemców zamieszkuje zachodnioniemieckie metropolie. We Frankfurcie 29 proc. mieszkańców to obcokrajowcy, w półtoramilionowym Monachium – 25 proc., a w Stuttgarcie – 24 proc. W Berlinie, stolicy Niemiec szczególnie kojarzonej z wielokulturowością, odsetek obcokrajowców jest mniejszy i wynosi 18 proc. Znacznie mniej cudzoziemców osiedla się w gorzej rozwiniętych gospodarczo wschodnich landach Niemiec.

Z niemal 11-mln grupą cudzoziemców Niemcy są bezsprzecznym liderem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ich liczbę bezwzględną. 13,5-proc. udział obcokrajowców w ogóle społeczeństwa jaskrawo różni się np. od Polski, w której na stałe przebywa 383 tys. cudzoziemców, co stanowi 1 proc. ogółu. Nad Wisłą niemal połowę cudzoziemców stanowią Ukraińcy. W Niemczech coraz trudniej wyróżnić jedną dominującą grupę narodową, a liczba państw, z których masowo przyjeżdżają obcokrajowcy, stale się powiększa.

W 2018 r. liczba cudzoziemców w Niemczech wzrosła o kolejne 292 tys. Samych składających wniosek o azyl było niemal 186 tys., a kolejne 266 tys. przyjechało do RFN spoza Unii Europejskiej na podstawie pozwolenia na pracę. Jednocześnie część zagranicznej populacji Niemiec opuściła ten kraj. Wyliczony przez Federalny Urząd Statystyczny wzrost liczby cudzoziemców to suma tych dwóch procesów. Rosnąca liczba migrantów zarobkowych jest przedmiotem zainteresowania i analiz polityki i przemysłu. Dynamiczna tendencja zwyżkowa utrzymuje się trzeci rok z rzędu. Osoby przyjeżdżające do Niemiec w celu podjęcia pracy spoza UE miały w ubiegłym roku przeciętnie 35 lat. Aż 68 proc. tej grupy stanowili mężczyźni.

Pracownicy z Europy Środkowej na ratunek

W 2011 r. rynek pracy nad Renem otwarto dla pracowników z państw Europy Środkowej, które wstąpiły do Unii Europejskiej w 2004 i 2007 r. Od tego czasu masowo rosła liczba pracowników przyjeżdżających tu z tego regionu. Liczba Polaków zameldowanych w Niemczech wzrosła w tym czasie niemal dwukrotnie z 468 tys. w 2011 r. do 860 tys. pod koniec 2018 r. To właśnie pracownicy z Europy Środkowej uchronili niektóre branże przed kompletnym paraliżem. Polacy, Rumuni i Węgrzy obsadzili wakaty w firmach budowlanych, fabrykach oraz w sektorze opieki zdrowotnej.

Rezerwuar siły roboczej powoli się wyczerpuje

Z danych federalnego urzędu statystycznego za ubiegły rok wynika jednak, że te kraje przestają pełnić funkcję rezerwuaru taniej siły roboczej dla przedsiębiorstw, czego najlepszym przykładem są odnotowane ruchy migracyjne Polaków. Od 2011 r. liczba Polaków osiedlających się w Niemczech rosła o kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Natomiast w 2018 r. przybyszów znad Wisły po raz pierwszy ubyło – o 6 tys. Również z pozostałych krajów członkowskich Grupy Wyszehradzkiej i państw bałtyckich przybywa do Niemiec o wiele mniej osób niż bezpośrednio po otwarciu rynku.

Jeśli w następnych latach trend się utrzyma, będzie to dla firm oznaczać koniec pewnej epoki. Masowy odpływ siły roboczej w kierunku Niemiec dotyczy już tylko trzech państw unijnych: Bułgarii, Chorwacji i Rumunii, które są jednocześnie najbiedniejszymi państwami Wspólnoty. Eksperci przestrzegają, że również w przypadku obywateli tych państw liczba nowych przyjezdnych wkrótce może zacząć spadać. A z tegorocznej analizy Fundacji Bertelsmanna wynika, że rynek pracy będzie potrzebował ok. 260 tys. migrantów zarobkowych rocznie, aby utrzymać obecne wskaźniki wzrostu.

A ponieważ liczba migrantów z UE będzie maleć, państwo musi zacząć przyciągać potencjalnych pracowników z nowych obszarów. Najnowsze dane statystyczne wskazują, że ta zmiana już powoli zachodzi. Spośród krajów nieunijnych – niemal jedna czwarta migrantów zarobkowych przybyła do Niemiec z Bałkanów Zachodnich. W zeszłym roku liczba mieszkających na terenie RFN Kosowian zwiększyła się o 11 tys. O tyle samo wzrosła liczba Bośniaków. Kolejne tysiące opuściły Albanię, Macedonię i Serbię.

Niemcy stają się również coraz popularniejsze dla pracowników z państw azjatyckich. W 2018 r. przyjechało 16 tys. Hindusów, 7 tys. Chińczyków oraz 5,5 tys. Wietnamczyków. Liczby te będą jeszcze szybciej rosnąć od początku przyszłego roku, kiedy w Niemczech zacznie obowiązywać nowe prawo migracyjne. Ustawa ma uprościć osobom spoza UE otrzymanie pozwolenia na pracę i wizy. Nowe przepisy umożliwią także przyjazd osobom, które dopiero na miejscu będą poszukiwały pracy.