Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak oszukiwały agencje pracy. Twórca przekrętu uciekł z Polski

16 lipca 2014, 06:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
złoty banknoty stuzłotówka
złoty banknoty stuzłotówka/Shutterstock
Firmy w czasach kryzysu chętnie korzystały z usług agencji pracy. Okazuje się jednak, że część z nich nie płaciła składek na ZUS. Sprawa trafiła do prokuratury, a twórca przekrętu uciekł z Polski.

W kryzysie firmy chętnie zmniejszały koszty, przekazując pracowników agencjom pracy. Te nie zawsze jednak działały uczciwie i odprowadzały składki do ZUS. Zdaniem prokuratury może chodzić nawet o 120 mln zł.

Ani pracownicy, ani ich macierzyste zakłady nie byli świadomi nieprawidłowości – do czasu aż ZUS upomniał się o pieniądze. Twórca przekrętu Zdzisław K. ma się dobrze. Wprawdzie jest ścigany listem gończym, ale ukrywa się za granicą i prowadzi blog, w którym narzeka na opresyjność polskiego państwa. Niedawno prokuratura postawiła mu zarzuty. – mówi nam Piotr Kaleciński z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, która prowadzi postępowanie. Wynika z niego, że oszukiwały trzy powiązane z sobą agencje pracy tymczasowej: Centrum Niderlandzkie, Royal i K.U.K. Łączy je osoba właściciela - Zdzisława K.

Schemat ich działania na pierwszy, a także - jak przekonują pracodawcy i ich prawnicy - na drugi i trzeci rzut oka wydawał się legalny i bezpieczny. Agencja pracy tymczasowej zgłaszała się do przedsiębiorców z propozycją obniżenia kosztów pracy. Miała czystą historię w KRS i była wpisana do rejestru agencji pracy prowadzonego przez urząd marszałkowski. Oferta była kusząca: przejmujemy pracowników i zatrudniamy ich na takich samych warunkach, jakie mieli dotychczas. Następnie kierujemy ich do pracy w tej samej firmie.

Przedsiębiorca płacił za to według schematu: pensja netto danego pracownika plus od 60 do 65 proc. składki ZUS i podatku dochodowego. Pozostałą część składki ZUS i podatku miały już regulować Centrum Niderlandzkie, Royal i K.U.K. Zapewniały, że mają na to pieniądze - z unijnej dotacji na tworzenie i podtrzymywanie miejsc pracy. Część dotacji miała pozostawać w ich kieszeni jako wynagrodzenie za pożyteczną działalność.

Chętnych było wielu. Od małych, liczących kilku pracowników firm rodzinnych po duże korporacje. Teoretycznie zyskiwali wszyscy. W praktyce potwierdzało się znów, że darmowych obiadów nie ma. Agencje po prostu latami nie opłacały składek do ZUS lub płaciły mniej, niż powinny. ZUS zauważył problem, ale późno. Teraz domaga się zaległych składek. Jednak nie od agencji, ale przedsiębiorców, którzy byli klientami oszustów. Poprosiliśmy zakład o komentarz. Twierdzi, że . Dopytywany, dlaczego nie zareagował wcześniej, odsyła nas do prokuratury.

Sylwia Czubkowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj