Od lat w styczniu rejestruje się najwięcej bezrobotnych. Ale początek tego roku był wyjątkowo zły. W pierwszych trzech tygodnia stycznia wiele urzędów pracy przeżywało oblężenie. – mówi Kordian Kolbiarz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy (PUP) w Nysie. Jedną z przyczyn może być uruchomienie i nagłośnienie informacji o systemie eWUŚ, który pozwala online zorientować się, czy dana osoba ma prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych. Taką osobą jest bezrobotny zarejestrowany.
Wzrost zgłoszeń jest widoczny. – podkreśla Kordian Kolbiarz z Nysy. Przyznaje, że wzmożone rejestracje związane były również z tym, że w powiecie nyskim od stycznia wydłużony został z sześciu do dwunastu miesięcy okres pobierania zasiłków przez bezrobotnych, którzy nabyli do nich uprawnienie. Ta zmiana wyniknęła z tego, że w czerwcu ubiegłego roku stopa bezrobocia przekroczyła w tym powiecie 150 proc. średniej krajowej. – zastrzega dyr. Kolbiarz.
Teraz jest tam już spokojniej, bo zamiast 300 osób dziennie zgłasza się do urzędu pracy około 100 bezrobotnych. – ocenia Kolbiarz.
Dużo bezrobotnych pojawia się też m.in. w PUP w Kłobucku. - informuje Ewelina Kotkowska, wicedyrektor PUP w Kłobucku. Dodaje, że nie ma obecnie kolejek, ale tylko dlatego, że ci, którzy nie otrzymają numerka do bieżącej obsługi (wydaje się ich 45–60 dziennie), umawiają się na konkretny termin na kolejny dzień.
Szturm bezrobotnych przeżywał także PUP w Bydgoszczy. – Do 11 stycznia zarejestrowaliśmy 1275 osób bez zajęcia. To nieco więcej niż przed rokiem – mówi Tomasz Zawiszewski, dyrektor PUP w tym mieście. Aby obsłużyć zainteresowanych, urząd podwoił liczbę stanowisk do rejestracji osób bez zajęcia do 12. Z kolei w PUP w Kwidzynie w pierwszych trzech tygodniach stycznia zarejestrowało się ok. 800 bezrobotnych. – zaznacza Jerzy Bartnicki, dyrektor urzędu.
Dyrektorzy PUP są przy tym zgodni, że gwałtowny wzrost liczby rejestrowanych bezrobotnych wynika m.in. z pogorszenia się koniunktury gospodarczej, które zmusza część firm do redukcji zatrudnienia. Ponadto na ogół w grudniu kończą się umowy na czas określony, z których część nie jest odnawiana. – wyjaśnia Bartnicki.
Jego zdaniem w urzędach pracy pojawiają się w tym czasie także osoby zainteresowane nie pracą, ale zaświadczeniem, że są bezrobotne, bo to pozwala im na staranie się o różnego rodzaju zasiłki z opieki społecznej. – przyznaje Zawiszewski.
W sumie można się spodziewać bardzo dużego wzrostu liczby bezrobotnych w styczniu. – oczekuje Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Pogorszenie sytuacji na rynku pracy nie skończy się jednak w styczniu. – Podobnie jak w latach poprzednich najtrudniej będzie w lutym. – uważa Sędzimir. Ale mimo to nie powinno już być kolejek w urzędach pracy.
Przybędzie 140 tys. osób bez pracy. Bezrobocie skoczy do 14,3 proc.