Nowa, niższa liczba to efekt tego, że GUS uwzględnił w oficjalnych statystykach wyniki ubiegłorocznego Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań.
Reklama
Z tych samych uaktualnionych statystyk wynika, że liczba bezrobotnych wynosiła na koniec III kwartału nieco ponad 1,7 mln. Tymczasem w urzędach pracy zarejestrowanych jest ich o ponad 260 tys. więcej. Jak to możliwe? - Część zarejestrowanych bezrobotnych pracuje w szarej strefie albo za granicą. Spis narodowy uwzględnił także ich - tłumaczą statystycy.
Warto zwrócić uwagę, że w ostatnich 10 latach - jak wynika ze statystyk - liczba pracujących Polaków zwiększyła się o 2,5 mln. To zaś oznacza, że co roku przybywało średnio ćwierć miliona miejsc pracy. Jeżeli takie tempo utrzymałoby się także w przyszłości, to – jak wróżą eksperci – za siedem lat pozbylibyśmy się problemu bezrobocia. Pod warunkiem że w tym czasie dynamicznie rozwijałaby się gospodarka.
A to niestety jest mało prawdopodobne, bo hamujemy z kwartału na kwartał. Jeszcze w I kwartale PKB zwiększył się o 3,6 proc., podczas gdy w III urósł już tylko o 1,4 proc. - komentuje Karolina Sędzimir, ekonomista banku PKO BP. Dodaje, że zwalniająca gospodarka niekorzystnie wpłynie na rynek pracy. - Stąd też nawet rząd nie przewiduje istotnych zmian w poziomie bezrobocia w najbliższych trzech latach. Oczekuje, że w końcu tego roku i roku przyszłego liczba zarejestrowanych osób bez zajęcia osiągnie poziom 2,1 mln, a w 2015 roku zmniejszy się tylko do 1,9 mln - podkreśla Sędzimir. Jej zdaniem o co najmniej trzy lata wydłuży się okres, w którym dochodzić będziemy do pełnego zatrudnienia na rynku pracy, co oznacza, że problemu wysokiego bezrobocia pozbędziemy się dopiero w 2022 roku. - Ostateczny wynik będzie zależał od tempa rozwoju gospodarki. To zaś trudno przewidzieć w dłuższej perspektywie - podkreśla Sędzimir.
Dlatego w najbliższych latach wciąż powinniśmy być przygotowani na nasilanie się zjawiska emigracji zarobkowej. Dziś na Zachodzie pracuje ponad 2 mln naszych rodaków, z czego ok. 1,5 mln dłużej niż rok. Powiększają dobrobyt krajów, w których przebywają. Innymi słowy, traci przez nich nasza gospodarka. A to odbija się na naszym rynku pracy. Wtedy kolejne tysiące wyjeżdżają za granicę, i tak koło się zamyka.