Dziennik Gazeta Prawana logo

Sądy skazują na śmieciowe umowy. Etat dopiero po wyroku

5 kwietnia 2012, 06:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sądy skazują na śmieciowe umowy. Etat dopiero po wyroku
Ponad pięć procent urzędników i personelu technicznego w sądach pracuje na podstawie umów śmieciowych/Shutterstock
Wymiar sprawiedliwości polubił śmieciowe umowy. Ponad pięć procent urzędników i personelu technicznego w sądach pracuje na zlecenie. Nie mają prawa do urlopu. Nie przysługuje im odprawa. A umowę można wypowiedzieć z dnia na dzień.

1,6 tys. osób jest zatrudnionych w sądownictwie na zlecenie. Dostają etaty dopiero po wyroku.

– mówi Waldemar Urbanowicz, przewodniczący Międzyregionalnej Sekcji Pracowników Sądownictwa NSZZ „Solidarność”.

Śmieciowe zatrudnienie to wygodne rozwiązanie dla sądów. Prowadzi jednak do tego, że instytucje, które mają dawać przykład innym i dbać o przestrzeganie prawa, same je łamią. Jeżeli bowiem zatrudnienie spełnia warunki określone w kodeksie pracy (np. praca jest świadczona w miejscu i czasie wskazanym przez pracodawcę), to obie strony z mocy prawa łączy umowa o pracę, a nie umowa-zlecenie.

W efekcie dochodzi do kuriozalnych przypadków, gdy zleceniobiorcy zatrudnieni np. w sądzie rejonowym pozywają go do sądu pracy, aby ten ustalił, że obie strony łączy umowa o pracę, a nie cywilnoprawna. Proces taki wygrała była stażystka, z którą sąd rejonowy nie przedłużył kolejnego zlecenia. Sąd okręgowy uznał, że obie strony łączył stosunek pracy, a nie cywilnoprawny. Dodatkowo przywrócił ją do pracy, uznając, że skoro ze stażystką zawarto co najmniej trzy kolejne umowy, to trzecia przekształciła się już w stały kontrakt. Pozwany sąd złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego, ale ten odrzucił ją wyrokiem z 21 września 2011 r., uznając, że brak środków na wynagrodzenie nie usprawiedliwia łamania kodeksu pracy.

Problem stał się już na tyle poważny, że przeciwko pogarszającym się warunkom zatrudnienia w sądownictwie zaczęły protestować związki zawodowe. Podkreślają, że zatrudnionych na śmieciowych umowach może jeszcze przybywać, bo sądy muszą wykazywać się efektywnością (liczbą załatwionych spraw w danym okresie), a nie ma pieniędzy na zwiększenie liczby etatów. Brakuje też nadzoru resortu sprawiedliwości nad prezesami sądów, którzy w praktyce mogą prowadzić dowolną politykę kadrową.

– mówi Beata Tomaszewska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP.

Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości zdecydowana większość (ale nie wszystkie) z 1652 umów-zleceń zawartych obecnie przez sądy nie narusza kodeksu pracy. W razie wątpliwości wszczynane jest postępowanie wyjaśniające.

Zleceniobiorcy zajmują się m.in. konserwacją ogrzewania i remontami, ale świadczą też usługi doradztwa prawnego lub wykonują czynności pomocnicze w komórkach organizacyjnych sądów.

Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości, zobowiązał kierownictwo sądów do objęcia wnikliwą kontrolą kwestii zawierania umów cywilnoprawnych, tak by były one stosowane tylko w wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach.

Łukasz Guza

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj