Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając 1 kwietnia br. skargę konstytucyjną Haliny S., uznał takie rozwiązanie za zgodne z konstytucją. I nie jest to primaaprilisowy żart. Wysokość naszej emerytury zależy od zarobków uzyskiwanych tylko w ostatnich 20 latach naszego zatrudnienia. Halina S. zakwestionowała to rozwiązanie.

Skarżąca w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego 60 lat złożyła wniosek do ZUS o przyznanie emerytury. ZUS ustalił, że wskaźnik wysokości podstawy wymiaru emerytury wyniósł 81,99 proc. Od tej decyzji Halina S. wniosła odwołanie, które jednak, podobnie jak późniejsza apelacja, zostało oddalone. Zgodnie z zakwestionowanym przez Halinę S. przepisem emeryturę można obliczyć na podstawie kolejnych 10 lat kalendarzowych z ostatnich 20 lat poprzedzających bezpośrednio rok, w którym złożono wniosek o świadczenie. Skarżąca przepracowała 27 lat, ale przez ostatnie 13 lat przed złożeniem wniosku była na utrzymaniu męża. Gdyby ZUS do obliczania emerytury przyjął kolejnych 10 lat z całego okresu ubezpieczenia, wtedy wskaźnik wysokości podstawy wymiaru wyniósłby 117,06 proc., a emerytura byłaby wyższa o 222 zł miesięcznie. Zdaniem Haliny S. zaskarżony przepis naruszył zarówno jej interes prawny, jak i rzeczywisty, gdyż sądy, powołując się na niego, orzekły, że sposób obliczenia wskaźnika przez ZUS jest zgodny z obowiązującym prawem.

Ograniczenie do kolejnych 10 lat z 20 poprzedzających złożenie wniosku uważa ona za nierówność wobec prawa, gdyż ubezpieczony odprowadza składki przez cały okres podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu. Halina S. podkreśliła w skardze do Trybunału, że żaden przepis nie nakłada na ubezpieczonego obowiązku pozostania w ubezpieczeniu społecznym w okresie ostatnich 20 lat poprzedzających przejście na emeryturę.

Trybunał orzekł jednak, że art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie narusza konstytucji. Trybunał orzekł, że kwestionowana regulacja nie narusza istoty prawa do zabezpieczenia społecznego, ponieważ jest zgodna z zasadą względnej proporcjonalności wysokości świadczeń do indywidualnego wkładu w budowę ubezpieczeń społecznych, a świadczenia obliczone na jej podstawie są co do zasady podwyższane do wysokości najniższej emerytury.

Zdaniem Trybunału wskazana metoda obliczania emerytur nie narusza także zasady lojalności państwa względem obywateli, przede wszystkim dlatego, że została wprowadzona do polskiego systemu prawnego z ośmioletnim wyprzedzeniem jako element reformy systemu ubezpieczeń społecznych. Trybunał podkreślił, że rygoryzm tej zasady jest łagodzony przez inne przepisy ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które gwarantują minimalną wysokość emerytury i umożliwiają na wniosek osoby zainteresowanej jej obliczenie inną metodą (w oparciu o składki z 20 lat, wybranych z całego okresu ubezpieczenia).

Warto podkreślić, że Trybunał dostrzegł istniejące w praktyce trudności z udokumentowaniem wysokości wynagrodzenia, wynikające z braku obowiązku przechowywania dokumentacji płacowej w okresie PRL.

W opinii Trybunału kwestionowany przepis pozwala jednak na obliczanie emerytur w sposób jednolity dla wszystkich ubezpieczonych w oparciu o kryteria, które nie prowadzą do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji poszczególnych zainteresowanych i mieszczą się w ramach rozwiązań dopuszczalnych w świetle przepisów Konstytucji.

Wprowadzenie formalnego obowiązku pracy w okresie 20 lat bezpośrednio przed przejściem na emeryturę byłoby niedopuszczalne na gruncie Konstytucji. Jednak wskazany sposób obliczania emerytur nie wprowadza takiego obowiązku.

Zdaniem Trybunału omawianą ustawową regulację, można traktować jedynie jako systemową "zachętę" do możliwie najdłuższej aktywności zawodowej, a nie przepis wprowadzający w praktyce obowiązek pracy (SK 96/06).