Jak zauważa gazeta, w tym roku Niemcy wprawdzie podwoiły fundusze na wsparcie dla Ukrainy, zwiększając je do 8 mld euro, "ale pomimo napiętej sytuacji budżetowej coraz bardziej palące staje się pytanie, czy to naprawdę wystarczy".
Także niemiecki rząd nie ma już wymówek, by się wahać i zwlekać - zauważył w rozmowie z "Sueddeutsche Zeitung" polityk opozycyjnej chadecji Juergen Hardt. - Ukraina musi wygrać tę wojnę, aby Europa mogła żyć w wolności. Brakuje mi takich słów ze strony niemieckiego kanclerza - dodał.
Spór o kotwicę
Z kolei polityk rządzącej SPD Nils Schmid zaapelował o "złagodzenie zasad dyscypliny budżetowej na szczeblu krajowym i europejskim", aby ułatwić sfinansowanie przyszłej pomocy wojskowej dla Ukrainy. - Wiele państw UE osiągnęło już swoje granice - przypomniał polityk, cytowany przez "Sueddeutsche Zeitung". Wezwał do "złagodzenia niemieckiej kotwicy budżetowej", która ogranicza możliwość zaciągania długu przez niemieckie państwo.
Temu jednak stanowczo sprzeciwia się minister finansów Christian Lindner z liberalnej FDP. Według liberałów teraz w szczególności inne kraje europejskie powinny zrobić więcej.
Poseł FDP Alexander Mueller powiedział, że "Niemcy są drugim największym dawcą pomocy dla Ukrainy i wspierają ten kraj w sposób wzorowy". Także on stwierdził, że także inne kraje, zwłaszcza europejskie, muszą teraz pilnie zwiększyć swoje wsparcie.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.
