Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wydała raport, w którym stwierdziła, że aktywa Lotosu zostały sprzedane co najmniej 5 mld zł poniżej wartości. Fuzja spowodowała, że państwo straciło wpływ na kierunki sprzedaży około jednej piątej produkcji benzyny i oleju napędowego. NIK skrytykowała również Ministerstwo Aktywów Państwowych za nierzetelne nadzorowanie procesu fuzji. Orlen odpiera zarzuty, twierdząc, że wartość księgowa nie ma nic wspólnego z wartością rynkową.

Reklama

Będzie zawiadomienie do prokuratury?

Pokłosiem kontroli mogą być zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa — mówił Business Insider informator.

"Orlen zbył podmiotom prywatnym aktywa co najmniej o 5 mld zł poniżej szacowanej przez NIK ich wartości, w tym zbycie udziałów Rafinerii Gdańskiej na rzecz Aramco nastąpiło poniżej wartości wyceny o ok. 3,5 mld zł" - wynika z raportu NIK.

Reklama

Orlen reaguje na raport NIK

"Orlen zapłacił za aktywa grupy Lotos tyle, po ile były one wyceniane przez rynek. Wskazywana przez kontrolerów NIK wartość księgowa, nie ma nic wspólnego z rynkową wartością firmy. W czasie, gdy Orlen finalizował fuzję z grupą Lotos, ok. 150 spółek na GPW było wyceniane poniżej ich wartości księgowej. Jak już wielokrotnie informowaliśmy, wycena i sprzedaż aktywów Lotosu odbyła się na rynkowych warunkach" – czytamy w odpowiedzi biura prasowego Orlenu na pytania Business Insider Polska.

"Ważnym efektem fuzji jest zwiększenie możliwości negocjowania korzystnych kontraktów, partnerstwa strategiczne z wiarygodnymi dostawcami oraz wzrost nakładów na inwestycje wzmacniające bezpieczeństwo dostaw surowców, oraz produktów. Dzięki przeprowadzonym transakcjom powstała największa firma w tej części Europy o zdywersyfikowanych obszarach działalności, skutecznie zabezpieczająca Polskę w paliwa" - przekonuje spółka.