W przyszłym roku Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR) planuje sprzedać 90 tys. ha gruntów. To o 15 proc. więcej niż przed rokiem, ale do rekordu wciąż jest daleko - czytamy w piątkowym "Pulsie Biznesu". . Dotychczas agencja nie stosowała takich praktyk. Okazuje się jednak, że w nieruchomościach, o które upominają się byli właściciele drzemią miliardy złotych. Zainteresował się nimi także rząd.
>>> Grunty rolne idą jak ciepłe bułeczki
" byłych właścicieli lub ich spadkobierców oraz tych, wobec których toczą się postępowania administracyjne przed wprowadzeniem ustawowego rozwiązania kwestii reprywatyzacji. Status roszczeń jest jednak różny. Niektóre są dobrze udokumentowane i nie będziemy z nimi dyskutować. Są jednak i roszczenia wątpliwe. Pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli nam odblokować sprzedaż grunów, których dotyczą" - mówi Tomasz Nawrocki, prezes ANR. Grunty objęte roszczeniami byłych właścicieli stanowią 1/3 gruntów dzierżawionych przez ANR (600 tys. ha z 1,8 mln ha).
Zdaniem Nawrockiego zniesienie barier prawnych pozwoli uwolnić 100-150 tys. ha ziemi objętej słabo udokumentowanymi roszczeniami. "Jeśli zdążymy sprzedać większość z nich w przyszłym roku, mamy szansę zbliżyć się do poziomu 200 tys. ha rocznie" - dodaje. (do budżetu trafia 85 proc. przychodów agencji).