Gdy przyszedł kryzys, nad oferującą luksusowe domki w Alpach firmą Descent International, zawisły ciemne chmury. "Kryzys przyszedł w szczycie okresu rezerwacyjnego i dotknął rynek ofert luksusowych w szczególnym stopniu. Mieliśmy bardzo realistyczne plany na ten i przyszłe lata, ale one nigdy nie bądą już możliwe do wykonania" - przyznał ze smutkiem szef firmy Kit Harrison, ogłaszając jej likwidację. Sprawa jest tym głośna, że jak donosi "The Times", Za tę kwotę miał spędzić tydzień w Klosters, w czasie gdy w pobliskim Davos odbywa się słynne Światowe Forum Ekonomiczne.
>>>Ekonomiści przepraszają królową za kryzys
Książę Andrzej, tak jak 42 innych klientów, najprawdopodobniej staci swoje pieniądze, gdyż jak ustalił "The Times" zawierali oni osobne umowy z firmą, nie przewidujące zwrotu pieniędzy w razie likwidacji firmy.
Firma Descent International, założona w 1997 roku, swoją ofertę od początku kierowała do amatorów sportów zimowych z zamiłowaniem do nieprzeciętnego luksusu i, co za tym idzie, z portfelem dużo zasobniejszym od przeciętnego turysty-narciarza. F "The Times" podaje, że najdroższy domek - Tivoli Lodge w szwajcarskim Klosters - kosztował 58 tys. funtów (275 tys. zł) za tydzień w okresie noworocznym. Goście firmy mogli liczyć na półki pełne najdroższego szampana, najlepsze wody toaletowe, czy przejażdżki najbardziej wygodnymi "terenówkami".