Prezes przyznaje, że jego instytucja popełniała błędy. W wywiadzie udzielonym "Pulsowi Biznesu" przyznał, że ING dawał zbyt dużo kredytów we frankach szwajcarskich, przyłączając się do zbiorowego kredytowego szaleństwa. Jednak to pod adresem konkurencji kieruje większość zarzutów.

Reklama

"Nikomu nie zabraniam prowadzenia działalności w taki czy inny sposób. Niech każdy robi, co chce. Tylko proszę pamiętać, że kwestią samobójczą jest naruszanie image’u sektora bankowego, przyczynianie się do kreowania wrażenia, że klient ma do czynienia z nieuczciwymi praktykami" - przestrzega na łamach "Pulsu Biznesu" Brunon Bartkiewicz.

>>> Płać kartą za granicą ale z głową

Prezes podkreśla, że banki często, zamiast informować klientów, wprowadzają ich w błąd. "Dlatego mówię, dość manipulowania klientami. Dość. Wystarczy" - grzmi prezes Bartkiewicz. Za przykład podaje reklamę lokaty terminowej np. na 7 proc. "Klient dopiero czytając regulamin, dowiaduje się, że oferta, owszem jest ważna, ale do pierwszych 3 tys. zł. Tak się nie robi" - przekonuje prezes.

Banki nie powinny, zdaniem prezesa, konkurować w tak nieprzyzwoity sposób. Wymienia tu brak przejrzystości oferty, spisanej w taki sposób, żeby klient nie połapał się, gdzie są ukryte haczyki.

>>> Kolejny bank złupi nas na prowizjach

Brunon Bartkiewicz zdecydował się na tak ostrą krytykę własnego sektora, aby odciąć się od tych instytucji, które, jego zdaniem, postępują niewłaściwie. "W obiegowej opinii wszystkie banki manipulują. Z zasady. Ja się z tym głęboko nie zgadzam. Nie zgadzam się z praktykami, które stosują moi konkurenci - wyjaśnia "Pulsowi Biznesu" Brunon Bartkiewicz.