Po protestach wielu podróżnych i opozycji rząd zdecydował, że spółka PKP Intercity musi się wycofać z kilkunastoprocentowej podwyżki cen biletów. Od 1 marca wrócą one do poziomu z początku stycznia. Będzie to możliwe dzięki zwiększeniu rządowej dotacji dla przewoźnika o ok. 300 mln zł. Wielu pasażerów narzeka jednak, że mało kto pamięta o pociągach regionalnych. W przypadku większości przewoźników w ciągu ostatniego roku podwyżki były wprowadzane dwukrotnie, co władze spółek tłumaczyły przede wszystkim rosnącymi cenami energii i presją na podnoszenie zarobków ze strony pracowników. Droższe bilety mogą jednak odstraszyć część podróżnych. Według Piotra Figla z fundacji Nowe Spojrzenie właśnie tak jest w przypadku Kolei Mazowieckich.
Chociaż w 2022 r. większość przewoźników odnotowała wzrost liczby podróżnych w porównaniu z przedpandemicznym 2019 r., to mazowiecka spółka odnotowała 5-proc. spadek. Według mnie przyczyniły się do tego właśnie wysokie ceny. Doszło nawet do tego, że Koleje Mazowieckie mają droższe bilety miesięczne niż obsługująca szybsze połączenia spółka PKP Intercity – mówi Piotr Figiel.
Porównaliśmy cenniki obu spółek. Przy odległości powyżej 30 km rzeczywiście bardziej opłaca się kupować bilet okresowy w spółce PKP Intercity. Przykładowo miesięczny na pociągi tego przewoźnika na dystansie 65 km kosztuje teraz 416 zł. Po cofnięciu podwyżki cena spadnie do 378 zł. W przypadku pociągów Kolei Mazowieckich za bilet miesięczny na tym samym dystansie trzeba zapłacić 459 zł. Wprawdzie pociągi PKP Intercity nie zatrzymują się na wielu stacjach, ale podróżnym opłaca się podjechać samochodem kilka czy kilkanaście kilometrów do konkretnego przystanku i dalej pojechać szybszym i tańszym składem dalekobieżnego przewoźnika. – Kolejami Mazowieckimi opłaca się jeździć jedynie w obrębie stołecznej aglomeracji, czyli tam, gdzie obowiązuje wspólny bilet na pociągi tego przewoźnika i na warszawską komunikację miejską. Dalej składy regionalnego przewoźnika kursują pustawe – dodaje Piotr Figiel.
Reklama
Podróżni narzekają też, że wojewódzki przewoźnik zlikwidował niedawno promocyjne bilety, które obowiązywały na niektórych trasach w stołecznej aglomeracji. Przykładowo od stycznia cena biletu jednorazowego na trasie z Otwocka do Warszawy Wschodniej podskoczyła z 5 zł 70 gr do 13 zł 60 gr. W zamian przewoźnik wprowadził promocyjne oferty na niektórych odcinkach na peryferiach Mazowsza, np. z Drzewicy do Radomia i dalej do Dęblina, z Siedlec do Czeremchy czy z Tłuszcza do Ostrołęki. To krok w dobrą stronę, ale są też przypadki, w których nowa promocyjna oferta jest mniej korzystna niż starsza. Generalnie uważam, że Koleje Mazowieckie oraz inni przewoźnicy powinni dokładnie analizować otoczenie konkurencyjne i prowadzić bardziej aktywą politykę marketingową. Są przykłady, kiedy po obniżce cen na mniej uczęszczanych trasach wzrosły przychody, bo pojawiła się znacznie większa liczba podróżnych – mówi Karol Trammer z dwumiesięcznika “Z biegiem szyn”.
Piotr Figiel dodaje, że wysokie ceny biletów miesięcznych w Kolejach Mazowieckich powinny dziwić w sytuacji, gdy przewoźnik dostanie w 2023 r. prawie dwa razy większą dotację z budżetu województwa. Wzrośnie ona bowiem z 440 mln do 841 mln zł. Biuro prasowe mazowieckiego urzędu w odpowiedzi dla DGP pisze m.in., że ostatnie zmiany w taryfie przewozowej “mają na celu uporządkowanie i uproszczenie zasad funkcjonowania kolejowego transportu publicznego na terenie aglomeracji warszawskiej”. Urzędnicy nie odpowiedzieli nam jednak na pytanie, dlaczego ceny biletów miesięcznych są wyższe niż w PKP Intercity i czy nie boją się dalszego odpływu pasażerów. Ludwik Rakowski, przewodniczący sejmiku Mazowsza, powiedział nam jednak, że radni wojewódzcy będą pod koniec lutego dyskutować o polityce taryfowej regionalnego przewoźnika. Bilety kolejowe powinny być w przystępnych cenach, a pociągi muszą się wypełniać. Czasem jest tak, że przy cenie 10 zł pojedzie 10 podróżnych, a gdy spadnie ona do 6 zł, może być ich dwa razy więcej – mówi Ludwik Rakowski.
Od pewnego czasu kwestię wysokich cen na kolei stara się nagłośnić posłanka partii Razem Paulina Matysiak. Premier poszedł po rozum do głowy i wymusił wycofanie się z podwyżki cen w pociągach PKP Intercity. Znacznie więcej podróżnych korzysta jednak z pociągów regionalnych. W tym przypadku podwyżki cen są bardziej dotkliwe, bo dotyczą codziennych przejazdów – mówi posłanka. W ostatnim tygodniu wspólnie z innym posłem partii Razem Maciejem Koniecznym wytykała władzom województwa śląskiego wysokie ceny biletów w pociągach regionalnej spółki kolejowej. W 2022 r. pasażerów jeżdżących Kolejami Śląskimi dotknęły dwie podwyżki cen. Spółka zlikwidowała też promocyjne oferty, które cieszyły się dużą popularnością.
Partia Razem i cały klub Lewicy w Sejmie zaproponowali wprowadzenie zerowego VAT na bilety kolejowe. Uważamy, że czasowo rząd powinien zrezygnować z tego podatku, tak jak obniżał stawkę VAT na paliwa czy na żywność. Zerowy VAT na bilety kolejowe wprowadziła np. Finlandia – mówi Paulina Matysiak.
Rząd nie chce się na to zgodzić. Resort finansów argumentował, że spowodowałby spadek tegorocznych wpływów do budżetu o ok. 400 mln zł. ©℗
W ciągu ostatniego roku podwyżki były wprowadzane dwukrotnie