Jak donosi gazeta, amerykańscy oficjele, którzy w ostatnim czasie odwiedzili Kijów - w tym szef CIA Bill Burns i wiceszefowa dyplomacji Wendy Sherman - w "dosadnych słowach" zwrócili uwagę na decydujące znaczenie wiosennych miesięcy i przekonanie, że stanowią one najlepszą szansę, by zmienić obecny impas na polu bitwy.

Reklama

Mieli też podkreślać, że poziom wsparcia USA dla Ukrainy może osłabnąć w związku z przejęciem władzy w Izbie Reprezentantów przez Republikanów.

Będziemy nadal próbować uświadamiać ich, że nie możemy robić wszystkiego na zawsze - powiedział gazecie anonimowy przedstawiciel administracji, który dodał, że Biały Dom ma "bardzo silne przekonanie", że ciężko utrzymać będzie obecny poziom pomocy wojskowej i finansowej ze strony Kongresu.

Rozmówca dziennika stwierdził też, że powtarzana przez prezydenta Joe Bidena fraza o wsparciu Ukrainy "tak długo, jak trzeba" odnosi się do konfliktu, a nie ilości pomocy.

Odnosząc się do tych cytatów, rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby powiedział we wtorek, że Biały Dom będzie wspierał Ukrainę tak długo, jak trzeba i dowodzi tego "nie tylko słowem, ale i czynem".

Rekordowy pakiet wsparcia dla Ukrainy

Jednocześnie Biały Dom ma przygotowywać rekordowy pakiet wsparcia budżetowego wart 10 mld dolarów, a także kolejną dużą transzę uzbrojenia oraz dodatkowe sankcje. Wszystkie te działania mają zostać ogłoszone w przyszłym tygodniu. Wtedy też prezydent Biden uda się do Warszawy.

Mimo to - według "Washington Post" - oficjele USA starają się też przystosować cele Ukrainy do poziomu pomocy, który Zachód może podtrzymać. Administracja uważa m.in., że uporczywa obrona Bachmutu na wschodzie może ograniczyć możliwości Sił Zbrojnych Ukrainy do przeprowadzenia ofensywy na południu kraju. Podobnie - według amerykańskich służb - Ukraińcy nie są w stanie obecnie odbić Krymu.

Zdaniem rozmówców dziennika, celem administracji Bidena jest umożliwić Ukrainie odzyskanie tak dużo terytorium, jak to tylko możliwe w najbliższych miesiącach oraz spowodować przystąpienie do negocjacji z Rosją.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński