Dziennik Gazeta Prawana logo

Światełko w rurociągu. Rosja kończy kryzys

8 stycznia 2009, 17:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czy to rzeczywiście koniec kryzysu? Rosja zgadza się na warunki rozmieszczenia unijnych obserwatorów na punktach przesyłowych gazu na Ukrainie - ogłosili Czesi, którzy przewodniczą Unii. To efekt rozmowy premiera Czech Mirka Topolanka z premierem Rosji Władimirem Putinem.

"Czeski premier i rosyjski uzgodnili warunki rozmieszczenia komisji monitorującej we wszystkich miejscach istotnych z punktu widzenia przepływu gazu. " - podaje czeska prezydencja w specjalnym komunikacie.

To kolejny sygnał, który wskazuje na porozumienie w tych trudnych negocjacjach. Tym razem obyło się bez wyraźnego udziału Ukrainy. Czeski premier uzgodnił z Władimirem Putinem zasady, na jakich eksperci skontrolują przepływ gazu w rurociągu i przekonał go, że powinien odkręcić kurek.

Jakie są warunki porozumienia? Tego Czesi nie podają. Można jednak przypuszczać, ze . Nie wiadomo też jeszcze, kiedy rurociągiem znów popłynie gaz.

Choć to wstępne porozumienie, to i tak można mówić o dużym sukcesie. Wcześniejsze rozmowy Rosji z Ukrainą w Brukseli zakończyły się fiaskiem.

Jeszcze w czwartek po południu wydawało się, że porozumienie jest blisko i rosyjski gaz już wieczorem popłynie na Zachód. Potem okazało się, że radość jest przedwczesna. Ukraina nie zgodziła się, by rosyjscy eksperci monitorowali przesył gazu na jej terytorium.

Przez cały dzień negocjacji rosyjsko-ukraińskich z Brukseli nadchodziły sprzeczne komunikaty. Najpierw przedstawiciel prezydenta Ukrainy ogłosił, że jeszcze wieczorem lub najpóźniej jutro rano rurociągiem znów popłynie rosyjskie błękitne paliwo.

Nawet szef Gazpromu Aleksiej Miller potwierdził, że gdy unijni obserwatorzy dotrą do ukraińskich węzłów przesyłu gazu, Rosja odkręci kurki. Obserwatorzy wybierali się na Ukrainę już w piątek.

Potem zaczęły się schody. Przedstawiciele Komisji Europejskiej, organizatora negocjacji, bezradnie rozkładali ręce. To nie należy do nas" - stwierdził unijny komisarz do spraw energii Andris Piebalgs.

Premier Rosji odpowiedzialnością za odpowiedni przebieg negocjacji obarczał Komisję Europejską. Zdaniem Władimira Putina powinna przekonywać stronę ukraińską do przyjęcia rosyjskich obserwatorów. Tak jak, według Putina, za .

Moskwa zapewnia, że wciąż chce rozmawiać z Ukrainą. Twardo przy tym stoi na stanowisku, że Naftohaz powinien od nowego roku więcej płacić za rosyjskie paliwo. Dobrze zdaje sobie sprawę, że to Gazprom wciąż rozdaje karty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj