W poprzednim miesiącu eksperci portalu RynekPierwotny.pl specjalnie dla czytelników Dziennik.pl opisali najważniejsze kwestie związane z powództwami posiadaczy kredytów rozliczanych w złotym (bez waloryzacji do waluty obcej). Chodzi o pozwy osób, które doświadczyły bardzo znaczącego wzrostu raty i kwestionują obowiązek wnoszenia o wiele wyższych płatności na rzecz banku. Tacy konsumenci mogą wskazywać na niedopełnienie przez bank obowiązków informacyjnych. Inny argument to sposób ustalania WIBOR-u bazujący de facto na deklaracjach banków odnośnie kosztu pożyczenia środków konkurentom (zamiast danych z faktycznych transakcji). Dla kredytobiorców kluczowa jest oczywiście korzyść finansowa w przypadku prawomocnego wygrania sporu przed sądem. Eksperci RynekPierwotny.pl tłumaczą, jakie mogłyby być dla konsumenta efekty pozytywnego rozstrzygnięcia sporu z bankiem.

Reklama

Przeliczenie kredytu z samą marżą daje spore korzyści

Można oczekiwać, że kredytobiorcy „złotówkowi” w ramach sporów z bankiem wybiorą jedno z dwóch roszczeń jako preferowany wariant. Pierwszy wariant polega na wstecznym przeliczeniu kredytu po usunięciu z umowy wszelkich odniesień do WIBOR-u (jako klauzul abuzywnych/niedozwolonych). W takim przypadku, oprocentowanie kredytu mieszkaniowego (również przyszłe) opierałoby się jedynie na marży. Kredytobiorca posiadający umowę z marżą 1,80%, mógłby liczyć na stałe oprocentowanie równoważne tej wartości.

W ramach przykładu, warto wziąć pod uwagę sytuację kredytobiorcy, który w styczniu 2011 r. pożyczył 400 000 zł na 30 lat z marżą wynoszącą właśnie 1,80%. Taki kredytobiorca na początku października 2022 r. nadal miał do spłaty 299 782 zł. Suma równych rat zapłaconych bankowi, na przełomie września i października br. wynosiła natomiast 280 863 zł. Jeżeli założymy, że przykładowemu posiadaczowi „hipoteki” uda się usunąć sądownie WIBOR z oprocentowania, to zadłużenie spadnie do 268 402 zł. Mówimy zatem o obniżce długu wynoszącej 31 380 zł według stanu z października.

Dodatkowo bank musiałby zwrócić 77 993 zł i odsetki z tytułu nadpłaconych rat. Kolejną korzyścią byłby niski poziom oprocentowania na przyszłość wynoszący jedynie 1,80%. W czasie kolejnych kilkunastu lat spłaty, korzyści z tego powodu osiągnęłyby bardzo wysoki poziom - nawet jeśli założymy średnie oprocentowanie tego samego kredytu (bez przegranej banku w sądzie) wynoszące ok. 3,50% - 4,50%.

Reklama

Unieważnienie umowy może być bardziej ryzykowne

Pomimo korzyści wynikających z usunięcia WIBOR-u, pewna część kredytobiorców może się domagać unieważnienia umowy. Chodzi o unieważnienie ze względu na abuzywny (niedozwolony) charakter klauzul dotyczących sposobu ustalania stawki oprocentowania. Skutkiem prawomocnego wyroku w sprawie unieważnienia kredytu „złotówkowego” byłaby konieczność zwrotu przez bank wszystkich pobranych od klienta pieniędzy.

Reklama

W ramach przywrócenia stanu sprzed zawarcia umowy, klient banku musiałby natomiast zwrócić kapitał, czyli pożyczoną kwotę (z możliwością rozłożenia spłaty na raty). Warto jednak nadmienić, że kredytobiorcy w pewnym stopniu oddali już bankowi pożyczoną sumę. Przykładowy posiadacz kredytu ze stycznia 2011 roku, do października 2022 roku zwrócił bankowi około jedną czwartą kapitału.

Co ważne, dodatkowym skutkiem unieważnienia umowy kredytu byłoby wygaśnięcie hipoteki obciążającej nieruchomość. Trzeba jednak zwrócić uwagę także na negatywne skutki unieważnienia umowy. Chodzi przede wszystkim o możliwe pozwy banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Niedawno pojawiły się informacje, że banki będą masowo pozywać frankowiczów z tego tytułu. Wiele może jednak zależeć od październikowego orzeczenia TSUE o sygnaturze C-520/21.

Do powszechnych zwycięstw "WIBOR-owiczów" daleko

Osoby uskarżające się na wysokość raty powinny również mieć świadomość, że w przypadku sporów „WIBOR-owiczów” z bankami nie ma jeszcze żadnego orzecznictwa. Na razie pojawiły się dopiero pierwsze pozwy. Sytuacja jest zatem zupełnie inna niż w sprawie frankowiczów. Inna będzie także część zarzutów dotyczących umowy kredytowej. Chodzi na przykład o konieczność udowodnienia przez klienta, że wskaźnik WIBOR nie miał charakteru rynkowego.

Spora część kancelarii prawnych przedstawia w optymistycznym świetle perspektywy wygranej z bankiem tym osobom, które doświadczyły ogromnego wzrostu rat (bazujących na stopie WIBOR). Należy jednak podkreślić, że ta narracja jest w pewnej mierze podyktowana marketingiem i stanowi zachętę do składania pozwów. Osoby pozywające banki jako pierwsze, poniosą większe ryzyko i jednocześnie będą mogły w razie wygranej wcześniej cieszyć się z korzyści.