Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińska propaganda w Polsce. "Radio to margines, Facebook jest główną platformą"

16 sierpnia 2022, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Facebook
<p>Facebook</p>/ShutterStock
"Pekin dużo inwestuje w budowę tzw. siły dyskursu, w próby równoważenia wpływów zachodnich mediów i nagłośnienia prochińskich głosów" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Alicja Bachulska, analityczka ds. polityki Chin w Ośrodku Badań Azji Akademii Sztuki Wojennej oraz w projekcie MapInfluenCE.

Dla amerykańskiego think tanku CEPA współtworzyła pani raport o próbach uzyskiwania przez Chiny wpływów w Polsce. Jak wyglądają działania Pekinu nad Wisłą, jakie są ich cechy?

Jeśli chodzi o kształtowanie opinii publicznej, podzieliłabym to na dwa okresy - przed i po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Obecnie mamy do czynienia z intensyfikacją działań, głównie ze strony dyplomatów, którzy mają aktywne konta na Twitterze czy Facebooku. A także ze strony chińskich mediów państwowych, sponsorowanych przez rząd, jak np. Chińskie Radio Międzynarodowe, którego polskie konto na Facebooku ma ponad 300 tys. obserwujących. Większość z nich to nie są Polacy, to nie są raczej organiczni użytkownicy. Dla Chińskiego Radia Międzynarodowego działalność radiowa to margines, Facebook jest główną platformą. To tuba propagandowa nazywana radiem. Największa w Polsce, bo nie ma u nas żadnych innych chińskich mediów państwowych, chociaż państwowa agencja prasowa Xinhua ma swoich korespondentów.

Od wybuchu wojny strona chińska powiela prorosyjskie narracje i częściowo popiera stanowisko Moskwy. Między innymi o tym, że NATO sprowokowało Rosję i że interesy Kremla są pełnoprawne i trzeba brać je pod uwagę. A także, że Unia Europejska, a w szczególności jej wschodnioeuropejscy członkowie, to całkowicie nieautonomiczne pionki w grze Stanów Zjednoczonych, a cała Europa jest ofiarą amerykańskiego imperializmu. To kalka z przekazu Moskwy. Przed inwazją na Ukrainę chiński przekaz był dużo bardziej pozytywny. Chiny przez wiele lat próbowały przekonać opinię publiczną, że jeśli nie będzie problemów w sprawach politycznych, to gospodarcza współpraca będzie pięknie funkcjonować i będziemy mogli przyciągać inwestycje. Tak naprawdę obietnic tych w większości nie zrealizowano, to były złote góry, a ich nie widać. Zasadniczo ciężko wyznaczyć granicę między PR a propagandą. Przed wojną wiele spraw wydawało się nieszkodliwych, w jej trakcie widać wyraźnie, że "czerwone linie", które wydawały się apolityczne, są polityczne.

CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj