Groźba wybuchu wojny i naloty na Strefę Gazy podbiły ceny ropy. W Nowym Jorku, za kontrakty z dostawą w lutym, żądano rano nawet 42,2 dolary za baryłkę. To aż o 12 proc. więcej niż przed weekendem. Sytuacja ustabilizowała się po południu i kontrakty znowu spadły do ceny poniżej 40 dolarów za baryłkę.
Ostatnie wzrosty cen surowca to przede wszystkim .
"Brak stabilizacji w tym regionie może w dużym stopniu przyczynić się do wzrostu notowań ropy" – mówi Rob Laughlin, broker w MF Global w Londynie.
Analitycy tłumaczą, że wojna może przyczynić się do większych napięć w krajach Bliskiego Wschodu, które są bogate w ten surowiec. Ekperci przyznają jednak również, że wzrost cen to
.
W grudniu kartel postanowił , w sumie od września obciął wydobycie o ponad 4 mln baryłek dziennie. Analitycy są zgodni: .
Jeszcze kilka tygodni temu za baryłkę ropy płacono w Nowym Jorku . Eksperci podkreślają, że spadek cen to efekt globalnego spowolnienia gospodarczego i malejącego popytu na energię.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|