W gmachu Senatu odbyła się w piątek debata ekspercka zorganizowana przez Klub Parlamentarny KO pod tytułem: "Modernizacja Sił Zbrojnych RP - zaniechania i potrzeby".

Reklama

Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska mówiła podczas debaty, że gdyby rząd Beaty Szydło i ówczesny szef MON Antoni Macierewicz nie unieważnili przetargu na Caracale, mielibyśmy dziś nowoczesne śmigłowce, a postradziecki sprzęt moglibyśmy dziś przekazać Ukrainie. Według niej obecnie nadal nie mamy nowych śmigłowców, a większe zakupy zaplanowane są na lata 2023-29.

Zaprzepaszczono wielką pracę i wielką szanse - powiedziała Kluzik-Rostkowska. Dodała, że wówczas krytykowano zasady przetargu, a dziś w ogóle w kontekście uzbrojenia "mówi się o zakupach, ale nie pada słowo przetarg".

Dyskusja wokół transakcji MON

Reklama

Były wiceminister obrony i poseł KO Czesław Mroczek nie wykluczył, że w związku ze sprawą Caracali będą w przyszłości konsekwencje karne.

Poseł Cezary Grabarczyk przekonywał, że obecnie rządy nie realizowały planów rozwoju systemów obrony powietrznej na lata 2013-22, przyjętych jeszcze przez gabinet PO-PSL.

Z kolei Cezary Tomczyk przekonywał, że gdyby np. w sprawie systemów Himars rząd działał wcześniej, dziś mielibyśmy znacznie więcej tych wyrzutni.

Pytania o szkolenia żołnierzy

Dyskusję wywołała sprawa armatohaubic K9, które mają być kupione w Korei Płd.

Były dyrektor Huty Stalowa Wola Krzysztof Trofiniak dziwił się, że już dziś trzeba kupować ponad 600 armatohaubic z Korei, podczas gdy HSW po niewielkich inwestycjach byłaby w stanie w stanie produkować 2-3 razy więcej haubic rocznie. Tak duże środki wydawane na zewnątrz zubażają polski przemysł - mówił Trofiniak.

Przekonywał, że żaden z walorów techniczno-taktycznych systemu koreańskiego K9 nie przewyższa technicznie systemu Regina czyli armatohaubic Krab.

Poza tym nowy produkt, dodał, może nie być kompatibilny z innymi systemami. Kto będzie szkolił załogi, skoro ani HSW ani kooperanci nie znają systemu K9 - pytał Trofiniak.

Jego zdaniem po kupnie armatohaubic z Korei zaprzepaszczony zostanie dorobek polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Co z armatohaubicami Krab?

Były wiceminister obrony Czesław Mroczek zwracał uwagę, że Polska wypracowała produkt, który sprawdza się na wojnie. Polski rząd sam zabija polski produkt, czyli armatohaubice Krab - mówił Mroczek.

Niech premier Morawiecki pojedzie do Huty Stalowa Wola i wytłumaczy, jak to jest że dobry polski produkt, w który tyle zainwestowano, będzie zastąpiony przez projekt zagraniczny - komentował były wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak.

Reklama

Poseł KO Paweł Poncyljusz nawiązał do czołgu K2, które również mają być kupione w Korei. Przekonywał, że nie ma pomysłu dostosowania tych czołgów do polskich sił zbrojnych.

Nie wiadomo, jaka będzie amunicja, czy będzie wytwarzana w Polsce, jakie mają być silniki, czy będzie licencja dla podmiotu polskiego przemysłu obronnego. Pytań jest więcej niż odpowiedzi - mówił.

Poseł Maciej Lasek mówił z kolei, że samolot koreański FA-50 nie jest zły i może częściowo zastąpić postradzieckie samoloty MIG-29 i SU-22.

Podsumowując debatę Czesław Mroczek podkreślał, że po wybuchu wojny na Ukrainie jest przyzwolenie na większe wydatki na uzbrojenie, ale te pieniądze muszą być wydawane w sposób efektywny. Wyrażał nadzieję, że te zapowiedzi dotyczące kupna armatohaubic K9 i czołgów K2 zostaną zweryfikowane "do rozsądnych rozmiarów".

Zakup armatohaubic

Pod koniec lipca wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak zatwierdził umowy ramowe między Agencją Uzbrojenia a południowokoreańskimi przedsiębiorstwami na czołgi K2, armatohaubice K9 i lekkie myśliwce FA-50. Umowy ramowe mają zostać uzupełnione umowami szczegółowymi dotyczącymi cen i dostaw. Planowany kontrakt czołgowy podzielono na dwa etapy. W pierwszym zakłada się zakup 180 czołgów (dostawy rozpoczną się jeszcze w tym roku), a drugi etap to ponad 800 czołgów w standardzie K2PL; w 2026 r. ma ruszyć produkcja w Polsce. także w tym roku Polska ma otrzymać pierwsze armatohaubice K9. Tę umowę także podzielono na dwie fazy - pierwsza przewiduje dostawę 48 dział, dostawy kolejnych ponad 600 haubic mają następować od 2024 roku, a od 2026 r. armatohaubice mają być produkowane w Polsce. Na połowę przyszłego roku przewidziano dostawę pierwszych 12 FA-50.

Niedawno prezes PGZ Sebastian Chwałek przekonywał, że licencyjna produkcja armatohaubicy K9, której zakupu dotyczy jedna z umów ramowych podpisanych ostatnio przez MON, nie odbędzie się kosztem produkcji kolejnych armatohaubic Krab, a przy przyszłej wspólnej konstrukcji będzie można wykorzystać doświadczenia obu krajów.

W piątek MON odniosło się na Twitterze do wypowiedzi Soeminiaka, krytykującego resort za rezygnacje z większego zamawiania Krabów na rzecz zakupu K9 w Korei. "Dlaczego Pan kłamie? Chcemy zamawiać Kraby i będziemy wykorzystywać w 100 proc. moce produkcyjne HSW" - napisał resort.

autor: Piotr Śmiłowicz