Europoseł Joachim Brudziński (PiS) zauważył, że rosyjska polityka zagraniczna staje się coraz bardziej asertywna w regionach, które Kreml w dużej mierze zaniedbywał w latach po zimnej wojnie, takich jak Bliski Wschód, Afryka, Azja Północno-Wschodnia czy Ameryka Łacińska.

Reklama

Jednak Europa zawsze była zbyt ważna dla Kremla, by ją ignorować. Jest historycznym punktem odniesienia dla wielkomocarstwowych ambicji Moskwy, ważnym rynkiem zbytu dla rosyjskich węglowodorów oraz miejscem, w którym rosyjskie elity mogą lokować swoje rodziny i swoje bogactwa – powiedział europoseł dodając, że Europa jest również trwałym i rosnącym źródłem rosyjskiego braku poczucia bezpieczeństwa.

Ryzyko, że Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego i Unia Europejska przesuną się w głąb przestrzeni postsowieckiej od dawna jest w poczuciu elit moskiewskich rosnącym zagrożeniem właśnie tego poczucia bezpieczeństwa – powiedział Brudziński.

Były szef MSWiA przestrzegał, że nie powinno się szukać nazistów po stronie ukraińskiej, bo to jest właśnie dezinformacja putinowska. Ale pożytecznych idiotów nigdy w Europie nie brakowało i również dzisiaj, niestety w tym miejscu, nie brakuje, czego najlepszym przykładem jest dezinformacja, chociażby wymierzona w mój kraj - kwestia wojny hybrydowej na granicy polsko-białoruskiej – podsumował.

Europosłanka Elżbieta Kruk (PiS) mówiła, że tytuł debaty próbuje sprawić wrażenie, jakoby tylko partie prawicowe utrzymywały przyjazne stosunki z Rosją. A co z socjalliberalną i prounijną partią prezydenta Francji Emmanuela Macrona? Co z partią socjaldemokratyczną kanclerza Niemiec Olafa Scholza - największymi przyjaciółmi Putina, którzy marzą o powrocie do interesów z Rosją? – dopytywała.

Reklama

Kruk skrytykowała ciągłe telefony Macrona do Moskwy i dwuznaczną postawę Niemiec wobec agresji Rosji na Ukrainę. Rządy Niemiec i Francji mogłyby przyspieszyć zakończenie wojny. Jednak wolą w interesie Rosji blokować dostawy ciężkiej broni dla Ukrainy. Tylko zdecydowane stanowisko USA i NATO daje Ukrainie nadzieję na zwycięstwo – podkreśliła europosłanka.

Sikorski ostro: To zdrada tej Izby

Europoseł Radosław Sikorski (PO) powiedział, że jest w szoku, iż po zbrodniach wojennych w Buczy, zbombardowaniu centrum handlowego w Krzemieńczuku, zablokowaniu ukraińskich portów, co uniemożliwia eksport zboża, wciąż istnieją w PE "pewne nastroje proputinowskie".

Koledzy z lewicy mówią, że to fałszywe oskarżenie. Mam nadzieję, że pamiętacie, jak rosyjski sędzia uzasadnił rozpoczęcie tej inwazji – że ludność Donbasu trzeba +chronić przed paradami gejów+. Mam nadzieję, że koledzy z prawicy zobaczą, jakim obrońcą tradycyjnej suwerenności jest Władimir Putin, który najechał inny suwerenny kraj i jakim jest obrońcą tradycji jako były pułkownik KGB! – oświadczył Sikorski.

Nie jest w porządku pojawiać się w rosyjskich mediach propagandowych. Nie jest w porządku powtarzać rosyjską propagandę. Przyjmowanie darowizn z rosyjskich placówek nie jest w porządku. Teraz, gdy Władimir Putin wypowiedział wojnę cywilizacji zachodniej, jest to zdrada stanu. To zdrada narodu ukraińskiego, zdrada Europy i zdrada tej Izby – zaznaczył europoseł.

Ze Strasburga Łukasz Osiński