Unijne młyny znów zaczęły mleć bardzo powoli. Pierwsze pakiety sankcji na Rosję wprowadzono sprawnie i szybko, a co więcej - są one bardzo dotkliwe dla tamtejszej gospodarki. O czym Rosjanie w pełni przekonają się za kilka miesięcy - jak na razie docierają do nich jedynie przebłyski katastrofy. Problem w tym, że w reakcji na dalszą eskalację działań Kremla zjednoczona Europa zaczęła mnożyć problemy.
Reklama
Embargo na surowce ze Wschodu mogłoby rzekomo doprowadzić do braku światła w niemieckich domach - według szefowej dyplomacji RFN Annaleny Baerbock. UE nie jest też gotowa na szybką ścieżkę akcesyjną dla Ukrainy. Szczyt Rady Europejskiej w Wersalu był festiwalem wielu słusznych deklaracji, jednak nieprzesadnie ambitnych i przede wszystkim pozbawionych konkretów. Jeśli faktycznie rosyjska agresja jest dla Europy momentem hamiltonowskim, przełomem na drodze do pogłębienia integracji i ewolucji UE w ważny podmiot na arenie międzynarodowej, to liderzy unijni muszą uważać, żeby tej chwili nie przespać.