W wywiadzie poświęconym rosyjskiej inwazji na Ukrainę Rasmussen - były sekretarz generalny NATO oraz były premier Danii - podkreślił, że rozumie krytykę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego pod adresem Sojuszu, przy czym "wszyscy powinniśmy uświadomić sobie ryzyko związane z konfrontacją między NATO a Rosją".
NATO musi się bardziej zaangażować?
Z drugiej strony Rasmussen zwrócił uwagę na konieczność większego zaangażowania sojuszników w dostawy broni na Ukrainę.- ocenił.
Jak mówił, rosyjski przywódca zmieniał swoje poglądy na przestrzeni lat. - wskazał.
"Skromne sankcje" rozzuchwaliły Putina?
Rasmussen podkreślił, że winą za obecną sytuację obarcza "wyłącznie Putina i Rosję". Jego zdaniem Rosja nie jest tutaj "ofiarą", bo Zachód wielokrotnie wyciągał do niej rękę. Podkreślił jednak, że jego zdaniem nie zrobiono dość, by Putina odstraszyć. Jak wskazał, po aneksji Krymu na Rosję nałożono "skromne sankcje", co zinterpretowane zostało jako "zaproszenie, by iść dalej".
Pytany, czy jeśli Ukraina zostanie zmuszona do zawarcia porozumienia z Rosją, to Rosję powinny przestać obowiązywać sankcje, Rasmussen zaprzeczył. - powiedział.
Na pytanie, czy po zakończeniu wojny "Zachód przyjmie Putina z powrotem", Rasmussen doparł, że nie sądzi, by tak się stało. - podkreślił były szef NATO.