Rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie podała, że terminy rozpatrzenia wniosku prokuratury sędzia referent Agnieszka Kołodziej wyznaczyła na 29, 30 i 31 marca. – wyjaśniła Markowska.
Poinformowała, że na wniosek o tymczasowe aresztowanie składa się ponad 320 tomów akt zwykłych i sześć tomów akt niejawnych.
Kilku sędziów rozpatruje wniosek o tymczasowy areszt
Zapytana przez PAP o sposób wyboru sędziego referenta odpowiedziała, że sędzia została wybrana zgodnie z rozporządzeniem prezesa SRLZ w Lublinie z 27 czerwca 2019 r. – wyjaśniła rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Dodała, że wniosek o tymczasowe aresztowanie należy do kategorii spraw pilnych i jako taki może być przydzielony w drodze wyboru, a nie losowania.
Przypomniała, że sędzia referent, który pierwotnie miał rozpatrzyć wniosek prokuratury również nie był wyłoniony w drodze losowania, tylko sprawa została mu przydzielona w związku z pełnionym dyżurem.
– wyjaśniła Markowska.
Sprawę miała przejąć druga dyżurująca sędzia, ale w międzyczasie została przewodniczącą innego wydziału sądu i nie mogła rozpatrywać wniosku w sprawie Giertycha.
– dodała sędzia. Zaznaczyła, że zarządzenie w tej sprawie wydał wiceprezes SRLZ w Lublinie sędzia Mariusz Włodek, który to stanowisko zajmuje od 15 stycznia 2022 r.
Do decyzji sądu o wyznaczeniu terminu posiedzenia odniósł się na Twitterze Roman Giertych. - napisał w poniedziałek.
W dalszej części wpisu stwierdził, że "sama właściwość sądu w Lublinie budzi zasadnicze wątpliwości". – napisał Giertych.
W grudniu ub.r. Prokuratura Regionalna w Lublinie wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mecenasa Romana Giertycha w związku z jego niestawiennictwem na wezwania prokuratury. Z informacji podanych przez prokuraturę wynika, że mec. Giertych nie stawił się na żadnym z 21 terminów wskazanych przez śledczych.
Prokuratura informowała też, że przez ostatni rok śledczy wysłali do Giertycha, pod wszystkie znane adresy, ponad 100 wezwań na przesłuchanie.
Powodem wzywania mecenasa ma być zamiar postawienia mu dodatkowych zarzutów prania brudnych pieniędzy i wyrządzenia spółce Polnord 4,5 mln zł szkody pod pozorem umowy, na reprezentowanie Polnordu przez kancelarię prawną Giertycha przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Zawiadomienie w tej sprawie miał złożyć m.in. nowy zarząd spółki.
Zdaniem śledczych, umowa z kancelarią prawną Giertycha miała faktycznie służyć wyprowadzeniu pieniędzy z Polnordu.
Mec. Giertych odpiera twierdzenia śledczych w tej sprawie. Argumentuje, że wezwania kierowane przez prokuraturę są bezprawne, a on sam "nie popełnił nigdy żadnego przestępstwa".
Roman Giertych był jedną z 12 osób zatrzymanych w połowie października ub.r. w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzenia i przywłaszczenia łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Zatrzymanym w sprawie przedstawiono zarzuty.
Prokuratura podała wówczas, że wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze w tym m.in. 5 mln zł poręczenia majątkowego. Obrońcy adwokata złożyli zażalenie na tę decyzję. W konsekwencji, w grudniu ub.r. poznański sąd rejonowy uchylił wykonywanie środków zapobiegawczych. Sąd ten uznał m.in., że zarzuty wobec adwokata ogłoszono nieskutecznie.
Poznańskie sądy obu instancji nie przychyliły się też do wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. Sądy te uznały, że zebrany materiał dowodowy nie uprawdopodabnia w dużym stopniu, iż podejrzani dopuścili się zarzucanych im czynów.