Historia Leonardo Floresa rozpoczęła się w kwietniu 2021 roku, w 60-tysięcznym miasteczku Asingan, blisko 200 kilometrów na północ od stołecznej Manili. 84-latek miał wtedy ukraść, a następnie sprzedać owoce mango z drzewa rosnącego na ziemi sąsiada.

Reklama

Kradzież z własnego drzewa?

Właściciel ziemi, 52-letni Robert Hong, uznał, że stracił owoce mieszczące się w 10 koszach, z których każdy miał być wart 1,2 tys. pesos (95 zł). W ramach mediacji gminnych urzędników domagał się od starszego mężczyzny wypłacenia 10 tys. pesos (ok. 800 zł) odszkodowania. Oskarżony o kradzież bronił się mówiąc, że sam w młodości posadził drzewo, które dziś rośnie na ziemi sąsiada. Przy okazji wyszło na jaw, że Flores mógł zostać oszukany przez hurtownika, który zamiast 12 tys. pesos – rynkowej wartości owoców – wypłacił mu sumę dwunastokrotnie mniejszą.

Ponieważ mężczyźni nie doszli do porozumienia, sprawa trafiła na policję. Ta w połowie stycznia zatrzymała Floresa, który spędził w areszcie tydzień, dopóki sympatyzujący z nim mieszkańcy miasteczka nie uzbierali pieniędzy na opłacenie kaucji. 8 lutego mężczyzna ma stanąć przed sądem.

Reklama

Po tym jak policjanci, którzy również mieli brać udział w zbiórce, opublikowali na Facebooku szczegóły historii, stała się ona głośna w mediach społecznościowych i ogólnokrajowych mediach. Wielu dziennikarzy i internautów ujmuje się za – jak go nazywają – "dziadkiem" i przeciwstawia jego oskarżenie procesom korupcyjnym ważnych polityków, którzy mimo wyroków skazujących nigdy nie trafiają do więzień.

Porównanie z procesem Marcos

Historia doczekała się porównań z niedawnym procesem Imeldy Marcos – żony filipińskiego dyktatora Ferdinanda Marcosa, rządzącego w latach 1965-1986. W 2018 roku byłą pierwszą damę skazano na więzienie za przywłaszczenie sobie równowartości ok. 200 mln USD i umieszczenie pieniędzy na prywatnych szwajcarskich kontach. Doszło do tego w czasach, gdy pełniła funkcję gubernatora Manili. Znana z ekstrawaganckiego stylu życia kobieta za kratki dotąd nie trafiła, a jej adwokaci, odwołując się od wyroku, powołali się na jej zaawansowany wiek; w chwili skazania Marcos miała 89 lat.

Reklama

W czasie trwającej debaty niektórzy z komentatorów oceniają, że wymiar sprawiedliwości jest nastawiony przeciwko biednym. Głos w sprawie osiemdziesięciolatka zabrał znany senator Panfilo Lacson, w przeszłości m.in. szef policji i kandydat na prezydenta. "Opowieść o dwóch złodziejach: policja aresztowała osiemdziesięcioletniego (Floresa) za kradzież 10 kilo mango z drzewa, o którym mówi, że je posadził i które rosło kiedyś w jego ogródku. Urzędnik państwowy X stale kradnie miliony z funduszy publicznych. Jest na wolności i podróżuje pod eskortą policji" – napisał na Twitterze polityk.

W prasie i w sieci pojawiły się satyryczne rysunki nawiązujące do sprawy. Jeden z nich przedstawia grubego policjanta chwytającego za dłonie mężczyznę trzymającego mango, podczas gdy na tułowiu funkcjonariusza siedzi kobieta z workami pieniędzy. Na innym widać rękę w garniturze trzymającą kajdanki, w które zakuty jest Flores.

"Pewne dobrze ustosunkowane osoby, biznesmeni i urzędnicy publiczni, mają tak nienasycone pragnienie bogactwa, że uciekają się do nielegalnych czynów, by wypełnić swoje już teraz głębokie kieszenie (…). Aresztowanie Leonardo Floresa jest najnowszym świadectwem starej prawdy o filipińskim społeczeństwie: łatwiej jest wysłać do więzienia biednych niż bogatych i potężnych" – napisała w komentarzu gazeta "Sun Star".

Według danych Banku Światowego Filipiny należą do państw o największych w Azji różnicach między bogatymi a biednymi. W 2018 roku wartość współczynnika Giniego mierzącego nierówności społeczne wyniosła tam 42,3 i była wyższa, niż m.in. w Indonezji i Papui Nowej Gwinei.