Dziennik Gazeta Prawana logo
Szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso pracuje nad wspólnym unijnym planem rozruszania słabnącej koniunktury gospodarczej. Według projektu Brukseli każdy z członków UE miałby na ten cel wyłożyć jeden procent swojego PKB. Przyjęcie planu przez unijnych liderów ma być silnym sygnałem, że najważniejsze unijne stolice nie uciekną w egoistyczny państwowy protekcjonizm - czytamy w DZIENNIKU.

Za ile Unia rozkręci unijną koniunkturę? "W sumie mówimy tu o 130 mld euro. Przy pomocy tych środków można będzie sfinansować programy pomocowe i inwestycyjne dla kluczowych przedsiębiorstw oraz rozbudowę europejskiej infrastruktury" - zdradził wczoraj niemiecki minister gospodarki Michael Glos.

Na razie dalsze szczegóły powstającego w Brukseli planu nie są znane. Oficjalnie Komisja Europejska informuje tylko, że ostateczny kształt projektu poznamy po spotkaniu unijnych liderów 11 - 12 grudnia w Brukseli. Wiadomo też, że w piątek Angela Merkel będzie przekonywać do planu brytyjskiego premiera Gordona Browna, a w poniedziałek prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego.

To nie przypadek, że najsilniejsze poparcie dla wspólnego europejskiego programu nakręcania koniunktury płynie właśnie z Niemiec. Największa gospodarka Europy ostatnio mocno przyhamowała, pociągając ze sobą całą Unię. Dramatyczne prośby o pomoc ze strony czołowych przedsiębiorstw (np. producenta samochodów Opel) doprowadziły berliński rząd pod ścianę. Kanclerz Merkel chce pomóc gospodarce, boi się jednak działać na własną rękę, by nie narazić się na zarzut izolacjonizmu i rujnowania europejskich reguł konkurencji.

Według słów rzecznika rządu Ulricha Wilhelma Berlin jest gotów przeznaczyć na akcję nawet 25 mld euro, a więc najwięcej ze wszystkich członków wspólnoty. Podobne sygnały płyną także z innych europejskich stolic: premier Luksemburga Jean-Claude Juncker proponował np. wyemitowanie europejskich obligacji. "Wygląda na to, że europejscy liderzy już zdecydowali się pomóc gospodarce. Gra toczy się teraz o to, by jak najściślej skoordynować te działania na poziomie UE" - mówi DZIENNIKOWI Joachim Fritz-Vannahme, analityk z Fundacji Bertelsmanna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUnia da 130 miliardów na rozruch gospodarki »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj