Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzęsienie ziemi na warszawskiej giełdzie

12 listopada 2008, 18:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trzęsienie ziemi na warszawskiej giełdzie
Trzęsienie ziemi na warszawskiej giełdzie/Inne
Pierwsza sesja po długim weekendzie przyniosła na giełdzie prawdziwe trzęsienie ziemi. Warszawski parkiet przez praktycznie całą sesję był europejskim liderem spadków, a WIG20 znajdował się już blisko 9 proc. pod kreską. Powód? Fatalne wiadomości napływające z sektora bankowego i deweloperskiego.

Przed katastrofą uratował GPW ostry finisz inwestorów, którzy kupując ostro przecenione walory, w kilkadziesiąt minut podbili warszawskie indeksy o kilkadziesiąt punktów. Fixingiem cudów, jak analitycy nazwali koncówkę wczorajszej sesji, zainteresował się już KNF, który ma zbadać, czy nie doszło do manipulacji kursami akcji.

Po fatalnej sesji za oceanem i czerwonym wtorku w Europie, poświąteczne spadki na GPW były nieuniknione. "Warszawscy inwestorzy od rana wyprzedawali akcje, starając się dobić do przecenionych we wtorek globalnych spółek" - ocenia Marek Nienałtowski z Goldenegg.

Sytuacji nie poprawiły wyniki czołowego polskiego dewelopera - Dom Development, który odnotował 70 proc. spadek zysku w porównaniu z ubiegłym rokiem, jak również kontrowersyjna rekomendacja dla austriackiej spółki nieruchomościowej Immoeast. Analitycy Kempen&Co zalecili sprzedawanie walorów spółki, wyznaczając cene docelową na poziomie 0 zł, tłumacząc to możliwymi problemami ze spłatą zadłużenia.

Oznacza to, że ich zdaniem te akcje są w obecnej sytuacji warte tyle, ile papier, na jakim są wydrukowane. Przy niekorzystnym rozwoju sytuacji, jakim byłoby bankructwo spółki, akcjonariusze nie dostaliby nic - ponieważ zbycie aktywów nie pokryje długów spółki.

Z każdą minutą sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa. "Inwestorzy stwierdzili, że dalsze wzrosty nie są możliwe i przeszli do realizacji zysków. Giełdowi gracze zaczęli sprzedawać walory, co przy małym popycie doprowadziło do efektu kuli śniegowej" - tłumaczy Marcin Kiepas z X-Trade Brokers.

Najmocniej dostało się bankom. Impulsem do panicznej wyprzedaży akcji była publikacja wyników PEKAO SA. Choć zysk w trzecim kwartale 2008 roku na poziomie 841 mln zł był zgodny z oczekiwaniami analityków, inwestorzy najwyraźniej liczyli na więcej. Kurs akcji banku spadł o ponad 11 proc., ciągnąc za sobą walory konkurentów.

O 7 i 5 procent spadły kursy BZWBK oraz PKO BP, a sentymentu do banków nie poprawiło obniżenie przez Moody's perspektywy ratingu Getin Banku do "negatywnej" ze "stabilnej", a perspektywy ratingu siły finansowej BRE Banku z "pozytywnej" do "stabilnej"

O ile jeszcze na półtorej godziny przed zamknięciem sesji obroty na GPW były skromne i nie przekraczały 900 mln zł, o tyle pod koniec dnia sięgnęły 1,6 mld zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj