Wszystko wskazuje na to, że gaz będzie uwzględniony w unijnej taksonomii jako paliwo przejściowe. Jak PGNiG szacuje wzrost zapotrzebowania na gaz w energetyce?
Reklama
Grudniowy szczyt UE potwierdził przejściową rolę paliwa gazowego w dojściu do neutralności klimatycznej i taksonomia powinna być spójna z tym stanowiskiem. W sytuacji przyspieszenia dekarbonizacji – cel 55-proc. redukcji emisji CO2 ma być osiągnięty już w 2030 r. – rola gazu jest nie do przecenienia. Naszym zadaniem jest zapewnienie jego dostępności na polskim rynku. Dążymy przy tym, aby ten gaz w jak największym stopniu pochodził z własnych zasobów grupy kapitałowej PGNiG – zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Dodatkowe zapotrzebowanie w związku z transformacją szacujemy na razie na podstawie analiz dotyczących już działających, planowanych lub rozpoczętych inwestycji w energetyce zawodowej. Mam na myśli bloki gazowo-parowe naszej spółki córki PGNiG Termika, żerański, który jest w budowie, a także ukończony blok w Elektrociepłowni Stalowa Wola. Gazem zasilane są należące do innych spółek elektrociepłownie w Płocku, Włocławku, Toruniu i Nowej Sarzynie, a na etapie rozpoczęcia prac są bloki elektrowni Dolna Odra i Ostrołęka oraz elektrociepłowni Siekierki i Czechnica. Łączne zapotrzebowanie tych bloków szacujemy na ok. 5–6 mld m sześc. gazu rocznie w latach 2028–2030. Oczywiście handlowo jesteśmy w stanie zabezpieczyć jeszcze większe wzrosty, ale to pewnie jest bardziej odległa perspektywa.
To jest dodatkowe zapotrzebowanie energetyki, a całe ile wynosi?
Obecnie jest ono na poziomie ok. 20 mld m sześc. gazu rocznie. Ale trzeba pamiętać, że nie jesteśmy jedynym dostawcą gazu w Polsce – mamy znaczący udział w rynku, ale są na nim także inni dostawcy. W 2024 r. spodziewamy się również uwolnienia cen gazu dla odbiorców domowych, co może dodatkowo sprzyjać zaostrzeniu konkurencji.
Czyli w sumie 25–26 mld m sześc. gazu rocznie w tej dekadzie?
Takie są szacunki.
Jak spółka odpowie na to zapotrzebowanie?