– opowiada Marta Górska. Firma komputerowa jej męża Janka radziła sobie na tyle dobrze, że mogli myśleć o zatrudnieniu opiekunki i zapuszczeniu korzeni. – – mówi Marta. Pokazuje w internecie mieszkania, które chodzili oglądać. Trzy pokoje z kuchnią na trzecim piętrze, rynek wtórny, Mokotów. Bez szaleństw, ale też takie, by było na lata. Z planów nie zostało już nic.
Jest cios, jest unik
Najpierw firma komputerowa Janka przeniosła się z wynajmowanego biura do mieszkania i piwnicy. – – zastanawia się Marta. Początkowo spadek dochodów nie był tak odczuwalny, bo para zrezygnowała z wielu codziennych przyjemności, jak zakupy w drodze do biura czy kawa na wynos. Kina i tak były zamknięte. Z czasem okazało się to za mało. – – opowiada kobieta.
Długo się nie zastanawiali. Oszczędności powoli topniały, a potem, jak wspomina, poszło lawinowo. – .
Wówczas była jeszcze dobrej myśli. Ustalili z mężem, że ona weźmie na siebie prowadzenie rachunków firmy...