DGP: Czy koalicja rządząca nie rozpadnie się przez Janusza Kowalskiego?
Reklama
Janusz Kowalski: Prawica wygrywa wtedy, kiedy jest razem i realizuje swój program. Dzisiejsze problemy są konsekwencją nierealizowania programu PiS po wyborach w 2019 r.
Chce pan powiedzieć, że podstawa dla utrzymywania Zjednoczonej Prawicy nie jest spełniona?
To jest zasadniczy problem. Gdy spojrzymy na program PiS z 2019 r., to widać, że nie było w nim żadnych deklaracji likwidowania elektroenergetyki węglowej, ciepłownictwa węglowego, zwiększenia cen energii i ciepła czy zgody na zaostrzenie polityki klimatycznej. Wręcz przeciwnie, w programie zawarto postulat rewizji i renegocjacji pakietu klimatycznego w kierunku poluzowania jego założeń.
Polska jest w porozumieniu klimatycznym nie od wczoraj. Zobowiązaliśmy się brać udział w kosztach europejskiej transformacji energetycznej.
Panowie piją do tzw. porozumienia paryskiego, które mówi o tym, że niskoemisyjną gospodarkę przebudujemy do końca 2099 r. Jeśli 70 proc. energii i ciepła wytwarzamy z naszego węgla, to radykalne przestawienie polskiej gospodarki nie jest możliwe i wywołuje ogromny koszt, bo na taką transformację potrzebujemy ponad 2 bln zł. To oznacza, że do 2050 r. rocznie ok. 70 mld zł z kieszeni Polaków musimy wydawać, by zmienić obecny model wytwarzania energii i ciepła.
Zasiadając w rządzie, to nie pan odpowiadał za politykę energetyczną, a jednak w przestrzeni medialnej zaczął pan być kojarzony właśnie z nią. Czy to nie jest pomylenie porządków? Chyba że to celowe ustawianie się bardziej na prawo od PiS.
Przede wszystkim jestem posłem z województwa opolskiego, regionu bardzo wrażliwego na jakiekolwiek zmiany w zakresie polityki klimatycznej. W moim mieście za 11,5 mld zł powstała Elektrownia Opole, której żywotność jest do 2056 r. Są cementownie i Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A. Byłem wiceprezesem PGNiG i wiem, co to znaczy uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu. W programie PiS była mowa o uniezależnieniu się od gazu od Putina, a nie ponowne uzależnienie się od 1 stycznia 2023 r., gdy skończy się kontrakt jamalski. Przecież konsekwencją przestawiania z węgla na gaz większości inwestycji, takich jak Elektrownia Dolna Odra, Elektrociepłownie Siekierki i Żerań, Ciepłownia Kawęczyn czy Elektrownia Ostrołęka, będzie większe uzależnienie nas od rosyjskiego surowca.