Czy magnat hotelarski otrzymał od państwa propozycję odsprzedaży swoich hoteli za ułamek wartości?

Reklama

Bez przerwy są jakieś telefony. Przynajmniej raz w tygodniu dostajemy pytanie, co zamierzamy zrobić, czy chcemy sprzedać hotele lub wejść do spółki. Przyzwyczailiśmy się do tego, nie bierzemy tego na serio pod uwagę. To są takie różne dziwactwa. Ale kto wie. Może w przyszłości będziemy naprawdę potrzebować takiego telefonu – przyznaje Tadeusz Gołębiewski w rozmowie z money.pl.

Przedsiębiorca był pytany o Polski Holding Hotelowy.

Nikt ze spółek Skarbu Państwa czy obozu władzy nie kontaktował się z nami. Można jednak zaobserwować, że Polski Holding Hotelowy ma apetyt na przejmowanie podobnych biznesów. Wnioskuję tak na podstawie doniesień medialnych oraz dotychczasowych działań spółki. Niektórzy nazywają to próbą ratowania hoteli, które sobie nie radzą. Według mnie jest to tendencja do centralizacji. Jest to niepokojące – komentował Gołębiewski.

Hotele Gołębiewskiego m.in. w Wiśle, Mikołajkach, Karpaczu czy Białymstoku stoją puste, a sytuacja jest kryzysowa..

Prognozy są słabe, udało się uregulować bieżące zobowiązania, w szczególności pensje. Nie wiem, jak będzie z pensjami później. Oczywiście, podejmujemy różne kroki. Piszemy pisma do ZUS-u czy do banków, aby odroczono nam płatności. Liczymy na takie rozwiązania – wyjaśnił magnat.

Liczę, że zdobędę jakiś kredyt. Na tym mój optymizm się opiera. Bez kredytu czy bez innej pomocy, rzeczywiście może okazać się, że część pracowników będzie w lutym bez pensji – dodał.

Gołębiewski był również pytany o szczepienia na COVID-19.

Moja kolejka do szczepienia będzie dopiero po 15 stycznia. Wprawdzie jestem wiekowy, ale na swoją kolej muszę poczekać. Jak zostanie mi wyznaczony termin, to z pewnością się zaszczepię – wyjaśnił biznesmen.

Moi pracownicy bardzo się martwią o to, że mogą nie mieć pracy. Widzę, że ogromnie przeżywają to. Ja zapewniam ich, że robimy wszystko, aby poprawić tę sytuację. Pandemia nie może wiecznie trwać – dodał..