Senatorowie Koalicji Obywatelskiej Marcin Bosacki oraz Adam Szejnfeld zorganizowali w czwartek konferencję prasową, na której padło pytanie m.in. co dla Polski oznaczałoby zawetowanie przez polski rząd budżetu UE.
"Zdrada interesów narodowych"
- - powiedział Bosacki. Podkreślił, że Polsce, naszym rolnikom, przedsiębiorcom, pracownikom potrzebny jest nowy budżet UE oraz fundusz odbudowy. - - zauważył senator
Według Bosackiego, będzie to oznaczało dla Polski straty kilkudziesięciu miliardów euro "i za to będzie odpowiadał pan premier Morawiecki". - - stwierdził. - - dodał.
Wieloletni budżet UE na lata 2021-2027 oraz fundusz odbudowy to łącznie 1,8 bln euro - fundusz odbudowy to 750 mld euro (390 mld euro będą stanowiły granty, a 360 mld euro pożyczki). Kolejnym elementem jest mechanizm powiązania środków unijnych z kwestią praworządności.
Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został na w listopadzie potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich. Polska i Węgry zagłosowały przeciw, uważając m.in., że rozporządzenie zawiera rozwiązanie pozatraktatowe. Rozporządzenie akceptowane jest kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, decyzje w kwestii wieloletniego budżetu UE oraz funduszu odbudowy wymagają jednomyślności.
Według premiera Mateusza Morawieckiego zawarty w rozporządzeniu mechanizm jest arbitralny, może być stosowany z motywacji politycznych i w związku z tym "niechybnie by doprowadził do rozczłonkowania Unii Europejskiej, a może nawet do rozpadu Unii". W ubiegłym tygodniu po rozmowie z kanclerz sprawujących obecnie prezydencję w Radzie UE Niemiec Angelą Merkel szef polskiego rządu poinformował, iż oświadczył kanclerz Niemiec, że Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw UE i potwierdził gotowość do zawetowania nowego budżetu.
"Polska nie ma prezydenta"
Politycy KO pytani byli też w czwartek o ocenę działalności prezydenta Andrzeja Dudy w ostatnim czasie. -- powiedział Adam Szejnfeld. Dodał, że w ostatnich miesiącach w ostatnich tygodniach i miesiącach "nie widać, nie słychać stanowiska pana prezydenta".
- - mówił Szejnfeld.
"Duda nie wsłuchuje się w głos kobiet i nie tylko"
Pytany o projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który prezydent skierował do Sejmu, odparł, że "w tym zakresie pan prezydent również wykazuje specyfikę oto taką, że nie wsłuchuje się w głos obywateli, wszystkich obywateli, nie tylko kobiet".
22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku w Dzienniku Ustaw, co dotąd jednak nie nastąpiło. Orzeczenie TK wywołało falę protestów w całym kraju.
Rozwiązaniem mającym wyjść naprzeciw protestującym przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego na skutek wyroku TK ma być propozycja prezydenta. Andrzej Duda skierował do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z nim wprowadzona ma zostać przesłanka umożliwiająca przerwanie ciąży w przypadku tzw. wad letalnych płodu. Projekt został skierowany do I czytania w komisjach.