Z okoliczności sprawy wynika, że wynagrodzenie w wysokości 42 tys. 959 zł miesięcznie, zostało ustalone wyłącznie w celu umożliwienia kobiecie uzyskania wysokich świadczeń przysługujących z tytułu choroby i macierzyństwa. Wynagrodzenie nie spełniało kryteriów ekwiwalentności i godziwości - wskazała w środę Prokuratura Krajowa informując o motywach złożenia skargi nadzwyczajnej w tej sprawie.

Reklama

Jak dodała prokuratura rodzaj wykonywanej pracy przez kobietę nie pokrywał się z zakresem jej obowiązków, a wynagrodzenie nie było adekwatne do wykonywanej pracy, także w porównaniu do innych zatrudnionych w spółce pracowników. W tym samym czasie prezes zarządu w tej firmie zarabiał nieco ponad 12 tys. zł. (...) średni poziom wynagrodzeń, jak i osiągane przez spółkę dochody, które w przypadku wypłaty wynagrodzenia powódce zostałyby pochłonięte, prowadzą do konkluzji, że wynagrodzenie to było niegodziwe - oceniono w skardze.

Sprawa dotyczyła umowy o pracę na czas nieokreślony, na stanowisku dyrektora operacyjnego, w wymiarze trzech czwartych etatu z 1 lutego 2011 r. Warunki tej umowy ustalono jeszcze w 2010 r. Zdaniem Prokuratora Generalnego postanowienie tej umowy dotyczące wysokości wynagrodzenia za pracę "należy ocenić jako nieważne, gdyż jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego".

Działanie stron umowy było nakierowane na osiągnięcie korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych, kosztem innych uczestników systemu - wskazał w swej skardze PG.

Jak przekazała PK z okoliczności sprawy wynika, że w dniu zawarcia umowy o pracę powódka była w ciąży bliźniaczej, o czym pracodawca wiedział. Firma zgłosiła ją do ubezpieczenia społecznego w dniu zawarcia umowy. Powódka wykonywała pracę od 1 do 14 lutego 2011 r., po czym od 15 lutego przebywała na zwolnieniu lekarskim w związku z chorobą. Od 25 maja 2011 r. przebywała na zasiłku macierzyńskim. Natomiast w 2012 r., kobieta pozostawała na zasiłku chorobowym, z uwagi na kolejną ciążę, a następnie na zasiłku macierzyńskim. Przy czym sporna umowa o pracę została rozwiązana 29 maja 2013 r. - poinformowano.

Zaznaczyć należy, iż zawierając umowę o pracę kobieta była zatrudniona na pełnym etacie w innej firmie - dodała PK.

W związku z tym w sierpniu 2011 r. ZUS wydał decyzję, zgodnie z którą ustalono, że kobieta podlegała ubezpieczeniom społecznym z tytułu zatrudnienia na podstawie spornej umowy o pracę, z podstawą wymiaru składek jedynie w wysokości 7 tys. 464 zł. ZUS przyjął, że wynagrodzenie w tej kwocie, za pracę wykonywaną przez powódkę, w oparciu o zawartą przez nią umowę, odpowiadało wynagrodzeniu pracownika zatrudnionego na porównanym stanowisku pracy. Zdaniem ZUS wynagrodzenie w wysokości 42 tys. 959 zł zostało ustalone wyłącznie w celu uzyskania wysokich świadczeń z tytułu choroby, zatem umowa w tym zakresie jest nieważna - zrelacjonowała prokuratura.

Kobieta odwołała się od tej decyzji i wniosła o jej zmianę. Wskazywała, że posiada wysokie kwalifikacje, doświadczenie zawodowe, a stanowisko, na którym została zatrudniona miało strategiczne znaczenie dla dochodów pracodawcy.

Sprawa miała długą historię przed sądami - do Sądu Najwyższego trafiła nawet skarga kasacyjna pełnomocnika kobiety od niekorzystnego dla niej wyroku sądu apelacyjnego uwzględniającego apelację ZUS. W grudniu 2017 r. SN po rozpoznaniu kasacji przekazał sprawę ponownie do warszawskiego sądu apelacyjnego.

Prawomocnym wyrokiem z 11 lipca 2018 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację ZUS, który nie wniósł w ustawowym terminie skargi kasacyjnej, i którego wniosek o przywrócenie terminu został odrzucony - przekazała PK.

W skardze nadzwyczajnej oceniono, że wyrok SA z 2018 r. "jest sprzeczny z zasadą równego traktowania oraz zasadą solidaryzmu ubezpieczonych". "W konsekwencji tego orzeczenia powódka osiągnęła nienależne korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych" - uznał PG.

W związku z tym - jak podała PK - działając z upoważnienia Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry jego zastępca Robert Hernand wniósł skargę nadzwyczajną od wyroku SA z 2018 r. i zarzucił temu wyrokowi "rażące naruszenie prawa materialnego oraz oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego".

PG wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie i oddalenie odwołania od decyzji ZUS z sierpnia 2011 r. - poinformowała PK.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Przewiduje ona m.in. możliwość składania do Sądu Najwyższego takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat. Dotychczas SN do rozstrzygnięcia otrzymał kilkadziesiąt skarg nadzwyczajnych - najwięcej złożył ich właśnie Prokurator Generalny.

Reklama