Zdecydowaną większość rachunków firmowych prowadzą w Polsce dwa banki - PKO BP i Pekao. Znacząco utrudnia to konkurowanie na rynku, ponieważ w przypadku firm zmiana konta wiąże się z większymi problemami niż w przypadku osób fizycznych. Przedsiębiorąca musi każde takie konto zgłaszać do stosownych urzędów, jego numer znają wszyscy kontrahenci, a z rachunku wysyłane są dziesiątki, a nawet setki przelewów miesięcznie.

Rozwój polskiego rynku sprawił jednak, że oferta rachunków firmowych znacząco się poszerzyła, a opłaty za prowadzenie coraz częściej zbliżone są do tych, które banki pobierają od klientów detalicznych - dotyczy to przede wszystkim kont dla mikroprzedsiębiorców. Kolejną charakterystyczną cechą obecnego rynku jest pakietowanie usług, dostosowanych do różnych grup klientów.

Konkurenci dwóch gigantów stwierdzili, że jedyną drogą do pozyskania nowych klientów jest ograniczenie opłat za podstawowe usługi -- chodzi przede wszystkim o opłaty za konto. O ile kiedyś standardem było przynajmniej 30 zł, to obecnie średnia zbliża się do około 15 zł. "Obniżenie kosztów obsługi bankowej w dużym stopniu sprawiło też przejście większości firm na bankowość elektroniczną" - mówi Beata Budzyńska z Kredyt Banku, który za przelewy firm w internecie pobiera 90 gr i nie jest jedynym bankiem, który zadowala się opłatą poniżej 1 zł.

Standardem staje się też obniżanie cen w okresie promocyjnym. Banki mają świadomość, że taka strategia pozwala zachęcić do otwarcia konta "na próbę" i w miarę wzrostu zadowolenia przyciągnięcia przedsiębiorcy na stałe. W ostatnim czasie banki próbują zachęcić klientów konkurencji, oferując np. atrakcyjne udogodnienie w postaci systemu identyfikacji płatnika, który w szybki sposób pozwala firmom sprawdzić, który kontrahent uregulował należności bez pracochłonnego dopasowywania faktur. Mają je już m.in. Citi Handlowy czy Bank BGŻ.

Firmy dość chętnie zmieniają też kredytodawców, a banki to wykorzystują. "Rywalizacja sprawia, że banki liberalizują politykę kredytową i są już gotowe pożyczać spore sumy nawet bez zabezpieczenia, wyłacznie na podstawie historii rachunku" - dodaje Budzyńska. Rozluźnione zostały również wymogi dotyczące przedkładanych biznesplanów. W tym momencie wystarczy jedna strona, jeszcze kilka lat temu musiał to być dokument, pisany przez wyspecjalizowane firmy.

W efekcie normą staje się już posiadanie przez firmy kilku rachunków w różnych instytucjach, co daje możliwość korzystania z najlepszych ofert w każdej z nich.

Korzystne dla firm jest też łączenie w pakiety różnych produktów i usług, dostosowanych do specyfiki prowadzonej działalności. Chodzi tu nie tylko o produkty ułatwiające handel zagraniczny, ale na przykład specjalną ofertę leasingu czy faktoringu.

Banki zaczynają zatem walczyć ceną, ale również kompleksowością oferty i coraz bardziej jakością usług doradczych. To właśnie ten ostatni element nabiera znaczenia w budowaniu przewagi konkurencyjnej niektórch ofert. Dzięki temu klient łatwiej porusza się w ofercie produktowej, dzięki czemu korzystają obie strony - firma ma możliwość szybszego rozwoju, a bank zarabia na dodatkowych prowizjach i marżach. Najlepszym przykładem są tu choćby transakcje zabezpieczające przez ryzykiem kursowym.

"Choć rola przepływów z zagranicą rośnie, wielu przedsiębiorców wciąż nie ma niestety świadomości istnienia takich możliwości" - mówi Agnieszka Jackiewicz-Zatyka, dyrektor departamentu małych i średnich firm w Banku BGŻ.