Dziennik Gazeta Prawana logo

Obcokrajowcy nie chcą budować w Polsce

13 grudnia 2007, 00:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Najnowszy raport Banku Światowego nie pozostawia złudzeń. Polska zajmuje 156. miejsce wśród 178 krajów, jeśli chodzi o sprawność działania urzędów, które decydują o pozwoleniach na budowę. Wyżej są m.in. Egipt, Malezja, Tajlandia czy Mauritius. Nic dziwnego, że inwestorzy wolą postawić magazyny nawet w Malezji czy Portoryko niż w Polsce. U nas uzyskanie zezwolenia na budowę może trwać trzy lata - informuje DZIENNIK.

Bieganina po urzędach, walka o plan zagospodarowania przestrzennego, niekończące się dostarczanie ekspertyz, opinii środowiskowych, projektów przyłączy itp. Na taki tor przeszkód musi przygotować się człowiek planujący jakąkolwiek budowę w naszym kraju.

Opublikowany właśnie raport Banku Światowego "Doing Business" nie pozostawia złudzeń. Polska zajmuje 156. miejsce wśród 178 krajów, jeśli chodzi o sprawność działania urzędów, które decydują o pozwoleniach na budowę. Wyżej są m.in. Egipt, Malezja, Tajlandia czy Mauritius. Przedsiębiorcy pytani byli, co utrudnia im sprawne prowadzenie biznesu. Wskazywali głównie na żmudne procedury budowlane. Okazuje się, że inwestor na pozwolenie na budowę w Polsce czeka aż trzy lata, tymczasem w innych krajach tylko kilka miesięcy.

"Wybudowanie czegokolwiek w naszym kraju to prawdziwa droga przez mękę" - przyznaje Jerzy Juszczek, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Domów. Zdaniem ekspertów winne są temu fatalne przepisy. Chodzi głównie o ustawę zagospodarowania przestrzennego oraz prawo budowlane. "Jednym z największych problemów jest to, że tylko 30 proc. naszego kraju ma w ogóle plany zabudowy, a bez tego można zapomnieć o zezwoleniu" - podkreśla Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa. Dlatego zwykły śmiertelnik chcący postawić dom, kiedy zgłasza się do urzędu gminy bądź miasta o wydanie warunków zabudowy, musi uzbroić się w cierpliwość. "Oficjalnie urzędnicy mają na to 30 dni, ale w zależności od rejonu kraju może wydłużyć się to nawet do kilku miesięcy" - narzeka Juszczek.

34-letni Adam (nie chce podać nazwiska w obawie przed zemstą urzędników) na zezwolenie budowy domku w warszawskiej dzielnicy Ochota czekał ponad rok. "Ciągle odsyłali mnie z kwitkiem, jak już miałem warunki zabudowy, to musiałem ciągle donosić jakieś dokumenty. Myślałem, że mnie te procedury dobiją" - skarży się mężczyzna, który kilka miesięcy temu zakończył stawianie wymarzonego "bliźniaka".

Plan zagospodarowania przestrzennego to bowiem tylko pierwsza przeszkoda na drodze tych, którzy zamierzają wybudować coś w naszym kraju. Potem trzeba przygotować całą masę papierów. Najgorzej mają firmy, które chcą postawić dom wielorodzinny czy np. biurowiec. Poza planem architektonicznym, projektem instalacji, przyłączy kanalizacji muszą jeszcze dołączyć wiele dokumentów, które wykażą, że budowa nie zagraża środowisku czy też że nie będzie blokowała szlaku komunikacyjnego.

Ile to może potrwać? "Jeśli nie ma planu zagospodarowania, najbardziej optymistycznym scenariuszem będzie 18 miesięcy. Ale przeważnie musimy się liczyć z oczekiwaniem przez dwa lata, czyli czas przygotowania inwestycji jest dłuższy od samej budowy" - mówi Piotr Puchała, prezes firmy dewelopersko-budowlanej Prestige Inwestycje.

Ale nie daj Boże, aby pojawiły się jakieś problemy np. z mieszkańcami. A im w końcu wcale nie musi podobać się budowa, bo na przykład zasłania widok, albo po prostu woleliby mieć w tym miejscu inny obiekt. Wtedy potrzeba dodatkowych ekspertyz, a cała procedura trwa jeszcze dłużej. "Słyszałem o inwestycjach w Warszawie, które czekały na pozwolenia na budowę aż cztery lata" - dodaje Bachman.

Czy to zmieni się za kadencji nowego ministra budownictwa? "Właśnie trwają prace nad zmianą przepisów, które mają przyspieszyć i ułatwić procedury. Najważniejsze założenia będą znane w pierwszym półroczu nowego roku" - mówi DZIENNIKOWI Elżbieta Janiszewska-Kuropatwa, wiceszefowa resortu.

• Sprawdzamy czy działka jest objęta planem zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli nie, musimy wystąpić do wydziału urbanistyki o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Na decyzję czekamy ok. 3 miesięcy. Jeśli dysponujemy planem musimy wystąpić o jego wypis (1 miesiąc).

• Uzgadniamy warunki przyłączenia np. do sieci gazowej, elektrycznej. Np. na decyzję gazowni czekamy 30 dni.

• Dokumenty dołączamy do wniosku o wydanie pozwolenia na budowę (65 dni). Jeśli potrzebna będzie np. zgoda miejskiego konserwatora zabytków okres ten może się wydłużyć.

• Siedem dni przed rozpoczęciem budowy musimy zgłosić w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego powołanie kierownika budowy i założyć dziennik budowy.

• Zakończenie budowy zgłaszamy w Inspektoracie Nadzoru Budowlanego (w ciągu 21 dni urzędnicy muszą ocenić, czy budowa została wykonana zgodnie z planem). Jeśli mają zastrzeżenia nakazują poprawki (kolejne kilka miesięcy).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj