Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontrakt w stolicy. Newag znowu pokonał Pesę

Impuls Newagu dla SKM Warszawa
Impuls Newagu dla SKM Warszawa/Media
Po zerwaniu kontraktu z bydgoską Pesą 21 pociągów dla stołecznej Szybkiej Kolei Miejskiej wyprodukuje nowosądecki Newag.

Zerwanie przed czterema miesiącami kontraktu na 13 pociągów (w rozszerzonej opcji do 21) było przypadkiem bez precedensu w historii polskich zamówień na tabor kolejowy. Warszawa rozwiązała umowę z bydgoską Pesą przed rozpoczęciem dostaw, kiedy producent był blisko ukończenia pierwszego składu. Na stołecznego przewoźnika spadła fala krytyki za to, że zbyt pochopnie zrywa kontrakt i nie chce wspierać firmy, która chce wyjść z kłopotów. Władze SKM-ki tłumaczyły jednak, że opóźnienie z dostawą pierwszego składu, które sięgnęło trzech miesięcy i poślizgi z kolejnymi składami, wiązało się z dużym ryzykiem odebrania środków unijnych. 

 - tłumaczyły w oświadczeniu władze stołecznego przewoźnika.

Spółka należąca do Warszawy dość szybko ogłosiła nowy przetarg. Niektórzy spodziewali się, że Pesa, która miała już zaawansowaną budowę części pociągów, ponownie będzie walczyć o to zlecenie. Jednak do przetargu stanął tylko główny konkurent Pesy - nowosądecki Newag. Bydgoska spółka nie chce komentować,dlaczego nie zgłosiła swojej propozycji. Ze strony przedstawiciela producenta z Bydgoszczy nieoficjalnie usłyszeliśmy jednak, że w powtórzonym przetargu SKM-ka zmieniła nieco specyfikację i w efekcie zażądała rozwiązań, które częściej stosuje Newag. Chodzi o np. o mechanizm otwierania drzwi. Według naszego  o informatora Pesa mogłaby wystartować, ale pociągi byłyby droższe.

W przetargu nie wystartował także inny producent, który od dawna jest związany z polskim rynkiem i ma tu także swoją fabrykę (w Siedlcach) - szwajcarski Stadler.

Przewoźnik z Warszawy nie miał wyjścia i wskazał właśnie Newag jako zwycięzcę. - - powiedział Alan Beroud, prezes SKM Warszawa. Najpewniej w marcu zostanie podpisana umowa. Za 21 pociągów firma dostanie 677 mln zł. Umowa obejmuje także 7-letnie serwisowanie pociągów. Wśród dostarczonych składów 15 to będą składy dłuższe – do 95 metrów a 6 to pociągi krótsze – do 77 metrów.

W pociągach znajdzie się m.in. klimatyzacja, automaty biletowe, hotspot Wi-Fi, ładowarki USB oraz defibrylator. Wszystkie pojazdy powinny dotrzeć do Warszawy nie później, niż do końca listopada 2022 r. Dzięki dostawom stolica będzie mogła uruchomić kursy Szybkiej Kolei Miejskiej na nowych trasach m.in. do Piaseczna. 

Można jednak powiedzieć, że w przypadku tego kontraktu historia zatoczyła koło. To właśnie dzięki zamówieniu do warszawskiej SKM-ki Newag 15 lat temu mógł rozwinąć skrzydła. Uruchomiona za czasów stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego Szybka Kolej Miejska zamówiła wówczas pierwsze sześć pociągów elektrycznych. W przetargu nie wymagała jednak od producenta doświadczenia w produkcji takich składów. Te sześć pociągów (oznaczenie 14WE) to były pierwsze – tak gruntownie zmodernizowane składy EN57- czyli bardzo popularne na trasach regionalnych pociągi, które przez kilkadziesiąt lat produkowano we wrocławskim PaFaWagu. Przebudowane składy zyskały jednak dość nowoczesny jak na owe czasy - opływowy kształt. 

W 2005 firma z Nowego Sącza to były jeszcze Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Nowy Sącz. Podupadającą firmę w 2003 roku kupił biznesmen Zbigniew Jakubas, który tchnął w nią nowe życie. Firma w 2013 roku trafiła na giełdę. W 2018 roku grupa kapitałowa Newag wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 1 mld zł i 93 mln zł zysku netto. Radzi sobie zatem całkiem nieźle. W przeciwieństwie do Pesy, która od kilku lat, po licznych kłopotach i zakrętach próbuje wyjść na prostą. Bliską upadłości spółkę (w 2017 r miała prawie 600 mln zł straty) półtora roku temu przejął państwowy Polski Fundusz Rozwoju. Ponad rok temu firma dostała od konsorcjum banków (głównie państwowych) gwarancje finansowania, ale kredyty były udzielane ostrożnie.

W efekcie w ostatnich miesiącach firma wciąż narzekała na problemy z płynnością, a to zaś skutkowało nowymi opóźnieniami z dostawami, w tym tymi dla Szybkiej Kolei Miejskiej.W grudniu, po dwóch latach z kierowania firmą zrezygnował Krzysztof Sędzikowski, dotychczas znany z restrukturyzacji różnych spółek m.in. Kompanii Węglowej czy KGHM. Wcześniej doradzał także przy restrukturyzacji LOT-u. W jednej z rozmów przyznał jednak, próby nakierowania na lepsze tory Pesy to było jedno z najtrudniejszych zadań w jego karierze. Nie wiadomo, jak teraz poradzi sobie z przemianami w firmie jej nowy prezes Krzysztof Zdziarski, który wcześniej był m.in. szefem czeskiego Unipetrolu, spółki zależnej Orlenu.

Nie ma łatwo, bo nad spółką wciąż ciążą kary do zapłaty m.in. ta,  której po rozwiązaniu kontraktu domaga się stołeczna SKM-ka (ponad 40 mln zł). Pesa spóźnia się także m.in. z modernizacją wagonów dla PKP Intercity i próbuje skończyć spóźniony kontrakt dla Deutsche Bahn. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Krzysztof Śmietana
Krzysztof Śmietana
Dziennikarz w DGP. Pisze głównie o transporcie, dużych inwestycjach publicznych, branży budowlanej a czasem także o motoryzacji
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKontrakt w stolicy. Newag znowu pokonał Pesę »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj