Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe iPody będą w Polsce wyjątkowo drogie

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Seledynowy supercienki Nano mogący pomieścić 40 tys. utworów Classic czy może futurystyczny Touch? Wczoraj odbyła się polska premiera najnowszych modeli odtwarzaczy muzycznych Apple. Do naszych sklepów trafią za dwa tygodnie. Trzeba będzie za nie zapłacić aż o jedną trzecią więcej niż w USA - ujawnia DZIENNIK.

Na pokazie można było podziwiać iPody Shuffle w nowej wersji kolorystycznej, zmodernizowane Nano oraz Classic wyposażone w pamięć do 120 GB. Niekwestionowaną gwiazdą był jednak iPod Touch, którym sterujemy, dotykając wyświetlacza. Niestety, wszystkie mają jeden mankament - solidnie kosztują. Apple zastosował dość prostą strategię - przeliczył dolara do euro w stosunku 1:1. A że euro jest droższe niż dolar, to iPody też. O jedną trzecią.

Efekt? W USA za 4-gigabajtowego iPoda Nano zapłacimy 149 dol. plus podatek od 6 do 8 proc. - czyli około 435 zł. W Europie to samo urządzenie kosztuje 149 euro, czyli aż 566 zł. Firma tłumaczy to m.in. koniecznością doliczenia podatku VAT, którego w USA nie ma.

Taka "sztuczka" dotyczy także elektronicznych urządzeń innych producentów. Na przykład za cyfrowy aparat Canon PowerShot A570 w Polsce musimy zapłacić około 750 zł. Ten sam model w USA można kupić już za 481 zł. "W USA w ogóle są niższe podatki, no i nie ma VAT-u, który bezpośrednio wpływa na cenę produktu" - przyznaje w DZIENNIKU dr Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. "Stanom Zjednoczonym obca jest też rozdmuchana do granic biurokracja charakterystyczna np. dla Polski - mówi.

Nie bez wpływu pozostaje konsumpcyjny styl życia Amerykanów. "Oni wymieniają sprzęt elektroniczny średnio raz na dwa lata. Tam w ogóle nie funkcjonuje instytucja naprawiania. Jeśli coś sie zepsuje albo znudzi, jest wymieniane na nowszy model" - tłumaczy dr Małgorzata Durska, socjolog ekonomiczny z Instytutu Ameryk i Europy Uniwersytetu Warszawskiego. I dzięki tak nakręconemu popytowi spadają też ceny.

23-letni Szymon Kosno z Warszawy, analityk w branży IT, nie ma wątpliwości: "Najnowszy i tani sprzęt warto kupować tylko za Oceanem. Najlepiej osobiście albo przez znajomych, bo każdy może przywieźć pewną ilość sprzętu na własny użytek, nie płacąc cła - radzi na łamach DZIENNIKA. Jest tylko jeden minus: bardzo ciężko jest złożyć reklamację czy ubiegać się o usunięcie usterki w sprzęcie kupionym poza Unią Europejską.

Można co prawda zamówić urządzenie w internecie bezpośrednio od amerykańskiego dostawcy, ale zawsze wiąże się to z koniecznością zapłacenia cła i VAT-u. Więc nic się na tym nie zyskuje. "Wszystkie przesyłki wysłane spoza UE trafiają do oddziału pocztowego izby celnej" - tłumaczy Aleksandra Pokora, rzeczniczka wrocławskiej izby celnej. "Celnicy informują adresata o przesyłce, a ten opłaca taryfę celną i podatek VAT za pośrednictwem poczty".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj