– wymienił prezydent Akademii Leona Koźmińskiego.
Jak ocenił, „wszystko to razem sprawia, że trudno jest mówić o jakiejś trwale optymistycznej prognozie”.
Zdaniem prof. Koźmińskiego najbardziej niebezpieczna sytuacja panuje na linii Chiny-Stany Zjednoczone. mówił ekonomista.
Zaznaczył jednak, że ten najbardziej pesymistyczny scenariusz nie jest jednocześnie najbardziej prawdopodobnym. Według ekonomisty, obie strony wykazują, że wolą utrzymania konfliktu w pewnych rozsądnych granicach, o czym mogą świadczyć decyzje przywódców z ostatniego ich spotkania.
1 grudnia 2018 r. prezydent Chin Xi Jinping oraz prezydent USA Donald Trump uzgodnili na spotkaniu w Argentynie 90-dniowe "zawieszenie broni" w wojnie celnej, w czasie którego mają się toczyć dalsze negocjacje. Jeśli nie przyniosą one "prawdziwego porozumienia", USA nałożą kolejne karne cła na chińskie towary – groził kilka dni później amerykański prezydent. Donald Trump oskarża Pekin o kradzież technologii i brak wzajemności w znoszeniu barier rynkowych.
Z kolei w europejskiej scenerii – mówił ekonomista - mamy niewątpliwie bardzo pesymistyczne scenariusze twardego brexitu i wzrostu znaczenia antyeuropejskich partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
– ocenił Koźmiński.
Wyjście Francji z UE uznał za koniec Europy, jaką dzisiaj znamy.mówił.
Ekonomista w swoich prognozach na 2019 roku nie przewiduje kryzysu czy załamania gospodarczego poza wymienionymi „sytuacjami ekstremalnymi”. Przypomniał natomiast, że wszystkie wielkie kryzysy nadchodzą w sposób pełzający. „Początkowo nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak groźna jest sytuacja, a kiedy już to sobie uświadomimy, to wówczas jest już za późno do podjęcia skutecznych kroków; albo działania antykryzysowe będą bardzo trudne i kosztowne” – powiedział. Zwrócił także uwagę na fakt, że w 2008 r. mieliśmy szansę na przeciwdziałanie kryzysowi poprzez „niesłychanie ekspansywną politykę banków centralnych”, czyli poprzez zwiększanie długu państwowego.
– podkreślił.
Z kolei w polskiej gospodarce, zdaniem Koźmińskiego, w roku 2019 trzeba liczyć się ze spowolnieniem i przygotować na tzw. gorsze czasy, co wynika z naturalnego cyklu ekonomicznego.
„Prosperity nigdy nie trwa w nieskończoność, musi się kiedyś skończyć, a zwłaszcza wysoka koniunktura musi spowodować bardziej radykalne spadki” – powiedział.
Ekonomista szacuje wzrost PKB na poziomie 3 – 3,5 proc. w nadchodzącym roku. „To nie jest katastrofa, ale to jest jednak wyraźne spowolnienie”- dodał.