Ten niepokój wynika z czynnika nieprzewidywalności. W gruncie rzeczy nie wiemy, jak będzie wyglądała kwestia brexitu, który dotyczy kraju tuż obok nas i jak będą kształtowały się relacje amerykańsko-chińskie, mające zasadnicze znaczenie dla gospodarki światowej. Do tego dochodzi jeszcze pewnego rodzaju niestabilność na rynkach surowcowych, a zwłaszcza na rynku ropy naftowej i gazu – wymienił prezydent Akademii Leona Koźmińskiego.

Jak ocenił, „wszystko to razem sprawia, że trudno jest mówić o jakiejś trwale optymistycznej prognozie”.

Zdaniem prof. Koźmińskiego najbardziej niebezpieczna sytuacja panuje na linii Chiny-Stany Zjednoczone. - Jeżeli dojdzie do totalnej wojny handlowej, to wówczas będziemy mieli do czynienia z bardzo wyraźnym spowolnieniem, a być może nawet załamaniem dwóch największych gospodarek świata, chińskiej i amerykańskiej – mówił ekonomista.

Zaznaczył jednak, że ten najbardziej pesymistyczny scenariusz nie jest jednocześnie najbardziej prawdopodobnym. Według ekonomisty, obie strony wykazują, że wolą utrzymania konfliktu w pewnych rozsądnych granicach, o czym mogą świadczyć decyzje przywódców z ostatniego ich spotkania.

1 grudnia 2018 r. prezydent Chin Xi Jinping oraz prezydent USA Donald Trump uzgodnili na spotkaniu w Argentynie 90-dniowe "zawieszenie broni" w wojnie celnej, w czasie którego mają się toczyć dalsze negocjacje. Jeśli nie przyniosą one "prawdziwego porozumienia", USA nałożą kolejne karne cła na chińskie towary – groził kilka dni później amerykański prezydent. Donald Trump oskarża Pekin o kradzież technologii i brak wzajemności w znoszeniu barier rynkowych.

Z kolei w europejskiej scenerii – mówił ekonomista - mamy niewątpliwie bardzo pesymistyczne scenariusze twardego brexitu i wzrostu znaczenia antyeuropejskich partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Jeżeli utrzyma się bardzo słaba pozycja prezydenta Emmanuela Macrona we Francji, to wówczas można z dużym prawdopodobieństwem przewidywać, że jego rywalka Marine le Pen zostanie następnym prezydentem Francji, a wówczas bardzo prawdopodobne jest coś, co aż trudno sobie wyobrazić, mianowicie frexit – ocenił Koźmiński.

Wyjście Francji z UE uznał za koniec Europy, jaką dzisiaj znamy. - To jest najbardziej pesymistyczny scenariusz, a jego prawdopodobieństwo niestety nie jest wcale takie bardzo małe – mówił.

Ekonomista w swoich prognozach na 2019 roku nie przewiduje kryzysu czy załamania gospodarczego poza wymienionymi „sytuacjami ekstremalnymi”. Przypomniał natomiast, że wszystkie wielkie kryzysy nadchodzą w sposób pełzający. „Początkowo nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak groźna jest sytuacja, a kiedy już to sobie uświadomimy, to wówczas jest już za późno do podjęcia skutecznych kroków; albo działania antykryzysowe będą bardzo trudne i kosztowne” – powiedział. Zwrócił także uwagę na fakt, że w 2008 r. mieliśmy szansę na przeciwdziałanie kryzysowi poprzez „niesłychanie ekspansywną politykę banków centralnych”, czyli poprzez zwiększanie długu państwowego.

W tej chwili takich możliwości już nie ma. Długi państw, które mają znaczenie dla gospodarki są już tak duże, że dalsze ich zwiększanie jest niestety bardzo trudne. To oznacza, że szalupa ratunkowa robi się już coraz mniejsza i coraz bardziej dziurawa – podkreślił.

Z kolei w polskiej gospodarce, zdaniem Koźmińskiego, w roku 2019 trzeba liczyć się ze spowolnieniem i przygotować na tzw. gorsze czasy, co wynika z naturalnego cyklu ekonomicznego.

„Prosperity nigdy nie trwa w nieskończoność, musi się kiedyś skończyć, a zwłaszcza wysoka koniunktura musi spowodować bardziej radykalne spadki” – powiedział.

Ekonomista szacuje wzrost PKB na poziomie 3 – 3,5 proc. w nadchodzącym roku. „To nie jest katastrofa, ale to jest jednak wyraźne spowolnienie”- dodał.