- - wyjaśnił szef PAK. Chodzi, jak doprecyzował, o nieczynne satelity, stopnie rakiet kosmicznych, które pozostały w kosmosie, fragmenty satelitów (bo same satelity po jakimś czasie degradują się i mogą się rozpaść), różne zabrudzenia związane z rakietami kosmicznymi, również z paliwem rakietowym, które pozostało na ostatnich stopniach rakiet.
- - powiedział. Według Brony śmieci kosmicznych jest coraz więcej, ponieważ działalność człowieka bardzo mocno się rozszerza, w szczególności na niskiej orbicie okołoziemskiej, pomiędzy 100 a 600 km nad naszymi głowami.
- - wskazał. Dodał, że kolejne setki tysięcy śmieci są znacznie mniejsze niż 10 cm, a około 200 milionów - ma mniej niż 1 cm.
Jak podkreślił Brona wszystkie te śmieci stanowią olbrzymie zagrożenie dla obecnych i przyszłych misji kosmicznych, zarówno bezzałogowych, jak i załogowych. -- powiedział.
Dlatego też, jak podkreślił, bardzo ważne jest mapowanie owych śmieci. - - zaznaczył. Chodzi, jak dodał, o to, że po zakończeniu misji kosmicznej satelity muszą zejść ze swojej orbity i spalić się w atmosferze ziemskiej. - - wyjaśnił.
Brona zwrócił uwagę, że w związku z tym powstały dwie grupy firm, które chcą się specjalizować właśnie w tym zagadnieniu. Do jednej, jak powiedział, należą przedsiębiorstwa, które chcą obserwować i badać przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu śmieci kosmicznych. - - wyjaśnił.
Drugą grupę stanowią firmy, które zaczęły się specjalizować w systemach usuwania śmieci kosmicznych z orbity - wskazał Brona. - - powiedział.
Są również firmy, jak zaznaczył, które chcą zaproponować nowe systemy, które będzie się montowało na nowych satelitach, "żeby po zakończeniu misji satelita mógł wejść w atmosferę ziemską". -- wyjaśnił.
Jak powiedział Brona, rynek związany z mapowaniem, ale też usuwaniem, śmieci kosmicznych dopiero się rodzi. Dominują na nim Stany Zjednoczone, co wynika z tego, że mają one najpoważniejszą infrastrukturę w kosmosie, którą muszą zabezpieczyć. - - dodał.
Ale Europa, jak podkreślił prezes PAK, też już ten problem dostrzegła. A Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) prowadzi działania związane z przygotowaniem obserwatoriów m.in. wykrywających śmieci kosmiczne. - - zaznaczył.
Dodał, że w tym programie operacyjnym, w ramach Europejskiego Konsorcjum SST (Space Surveillance and Tracking) bardzo aktywnie działają: Francja, Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania i Włochy, a Polska chciałaby do tej inicjatywy przystąpić. - - ocenił.
Brona podkreślił, że obszar związany ze śmieciami kosmicznymi dopiero powstaje na rynku globalnym. - powiedział.
Według Brony w Polsce jest kilka podmiotów, które są zainteresowane właśnie tego typu systemami. - - wyjaśnił.
Szef PAK dodał, że 19 listopada leci w kosmos przygotowany przez studentów Politechniki Warszawskiej satelita, który ma testować sposób deorbitacji nieczynnych układów kosmicznych. "Działamy więc na wielu frontach i wchodzimy w niszę rynkową, która, mam nadzieję, szybko w najbliższym czasie urośnie" - ocenił.
Wartość rynku porządkowania kosmicznych śmieci, jak powiedział, najłatwiej oszacować pokazując, jakie mogą one spowodować straty. - - powiedział.
Według Brony w wyniku tego procesu utracimy wszystkie satelity na orbicie, a także dostęp do orbity okołoziemskiej i zamkniemy sobie możliwość dalszej ekspansji w kosmosie na wiele lat. A rynek związany z naszymi zdolnościami kosmicznymi, jak wskazał, jest szacowany na setki miliardów, "jeśli nie na biliony dolarów".
- - podkreślił.