Dziennik Gazeta Prawana logo

Nord Stream 2 jak Teatr Bolszoj. "Z wierzchu to prestiżowe przedsięwzięcie z pierwszorzędną obsadą"

24 sierpnia 2018, 19:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nord Stream 2
Nord Stream 2/Shutterstock
Projekt Gazociągu Północnego 2 przypomina moskiewski Teatr Bolszoj. Z wierzchu to prestiżowe przedsięwzięcie z pierwszorzędną obsadą. Jednak gdy zajrzymy głębiej za kulisy, zobaczymy mechanizmy rodem z półświatka – brutalność i cynizm

Dlaczego Niemcy i Rosja mogą grać swoje przedstawienie? Między innymi z tego powodu, że Unia Europejska nie jest w stanie przyjąć dyrektywy gazowej. Nord Stream to symbol dzisiejszych dążeń mocarstwowych Federacji Rosyjskiej, ale też Niemiec. To ucieleśnienie charakteru ich wieloletnich stosunków gospodarczych i politycznych. Jak inaczej określić projekt, któremu sprzeciwia się kilka ważnych europejskich krajów (m.in. Polska, Dania, Ukraina i państwa bałtyckie) i Stany Zjednoczone, a który stopniowo się realizuje bez uwzględnienia interesów pozostałych członków UE, w myśl zasady: "Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?".

Nowelizacja unijnego prawa miała stworzyć szanse na wstrzymanie czy opóźnienie prac nad Nord Stream 2, którego uruchomienie zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu i stabilności politycznej naszej części Europy. Podczas spotkania w posiadłości Meseberg pod Berlinem 18 sierpnia kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Rosji Władimir Putin potwierdzili, że budowa gazociągu zostanie zakończona w terminie, czyli do końca przyszłego roku. Przyjęcie nowelizacji dyrektywy gazowej, za którą w Parlamencie Europejskim (PE) odpowiadał Jerzy Buzek, byłoby o tyle istotne, że gdyby weszła w życie, inwestycja rosyjskiego Gazpromu stałaby się najprawdopodobniej nieopłacalna.

Co zmieniłyby nowe przepisy? Połączenia gazowe z krajami trzecimi (czyli takimi, które nie należą do UE) były dotychczas oparte na różnych podstawach prawnych. Dotąd różne rurociągi z tego samego kraju trzeciego do UE działały na innych zasadach. Nie pozwalało to na uczciwą konkurencję. Nowe prawo miałoby zrównać zasady funkcjonowania wszystkich instalacji.

Przedstawienie musi trwać

Rosja forsuje NS2, ponieważ po 2019 r. chce zaprzestać tranzytu gazu do Europy gazociągami ukraińskimi. Paradoksalnie więc kontrowersyjna budowa postępuje, mimo że obecnie wykorzystuje się zaledwie 50 proc. przepustowości rurociągów Przyjaźń, Jamalskiego i Nord Stream 1 (NS1). Zarazem Putin i Merkel ogłaszają, że rozmawiali także o „perspektywie kontynuacji tranzytu gazu przez terytorium Ukrainy” już po uruchomieniu NS2. Deklaracje takie można odebrać jako zabiegi czysto wizerunkowe. Przedstawienie musi trwać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj